Jak informuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, od 4 stycznia do 30 kwietnia br. do Narodowego Funduszu Zdrowia przekazano ze składek na powszechne ubezpieczenie zdrowotne łącznie już 17 159 448 403,06 zł. Tymczasem plan finansowy Funduszu Zakładał miesięczne wpływy z ZUS na poziomie 4 145 887 250 zł, czyli po 4 miesiącach NFZ miał uzyskać 16 583 549 000 zł. Ma o 575 899 403 zł więcej.
Z kolei, jak podaje Gazeta Wyborcza, w I kwartale br. ZUS i KRUS przekazały do NFZ ze składek zdrowotnych łącznie 13 628 mln zł, czyli o 590 mln zł więcej niż pierwotnie przewidywano. Wpływy ze składki zdrowotnej były w styczniu wyższe od przewidywanych o 152,5 mln zł, w lutym - o 213,5 mln zł, a w marcu o 224,6 mln zł.
W Funduszu i Ministerstwie Zdrowia przygotowywana jest podobno nowa wersja planu finansowego zakładająca, że pod koniec roku NFZ będzie miał nadwyżkę w wysokości co najmniej 2 mld zł. Przypuszczalnie w pierwszej kolejności pieniądze zostaną przekazane na refundację cen leków. W samej Małopolsce wydatki na leki są wyższe od założeń o prawie 14 mln zł, czyli o 8%.
- Jeśli w planie finansowym NFZ za mało zapisano na leki, to jasne, że część nadwyżki musi być przeznaczona na załatanie tej dziury - komentuje na łamach GW Adam Kozierkiewicz, ekspert w dziedzinie ekonomiki zdrowia. Dokąd jeszcze mogą popłynąć środki NFZ? - Na nadwykonania, czyli świadczenia, których już udzielono chorym, a za które fundusz jeszcze szpitalom nie zapłacił - twierdzi poseł Marek Balicki, były minister zdrowia.
- Jeśli większość pieniędzy z nadwyżki pochłonie refundacja leków oraz spłata nadwykonań, finansową poprawę na razie odczują tylko sam NFZ i część szpitali. Pacjenci będą musieli poczekać na dalszy wzrost wpływów, bo dopiero wtedy będzie szansa na zwiększenie kontraktów - uważa Andrzej Sośnierz, były szef NFZ, obecnie poseł PiS.