Materiały dla mediów

Informacja prasowa, 20.02.2012 r.

Szczepionki zalecane – kolejny problem przed Ministerstwem Zdrowia

- Rządzący namnożyli sobie tyle problemów, że kolejne, które się pojawiają, zacierają ich pamięć o poprzednich – niezałatwionych. Tak jest również w resorcie zdrowia. O tym problemie nie wolno jednak zapominać. Zwłaszcza, że jest groźny zarówno dla pacjentów i lekarzy – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

- Kiedy kilka lat temu braliśmy udział w konsultowaniu projektu nowelizacji Ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń chorób zakaźnych u ludzi wskazywaliśmy, że proponowane w tej ustawie zmiany zrównujące de facto zasady szczepień obowiązkowych i zalecanych, w szybkim tempie doprowadzą do spadku realizacji tych drugich – twierdzi Wojciech Pacholicki, wiceprezes Federacji. I tłumaczy: - Dzisiaj znajdujemy się w sytuacji, w której przychodnie stanęły przed dylematem czy dla dobra podopiecznych szczepić poniżej ponoszonych kosztów czy ograniczyć się tylko do szczepień obowiązkowych gwarantowanych przez Państwo. Wyszczepialność nowoczesnych szczepionek spada, co powoduje, że niektóre firmy zastanawiają się nad sensem ich sprowadzania do Polski.

Niestety, od wielu miesięcy podejmowane przez Porozumienie Zielonogórskie działania, mające na celu zmiany istniejącej sytuacji, spotykają się z dwoma rodzajami komentarzy: pierwsze zarzucają lekarzom pazerność i chęć zagarnięcia rynku szczepień dla siebie, drugie wskazują na brak wiedzy o stabilności szczepionek i bezpieczeństwie ich stosowania w sytuacji, gdy były nieprawidłowo przechowywane.

Problem w tym, że autorzy komentarzy „biznesowych” jak i „naukowych” pomijają w swoich publikacjach jeden istotny element – PRAWO. A to w odniesieniu do szczepień jest bardzo proste.

W kwestii używania leku, lub produktu leczniczego, tym prawem jest obowiązująca Charakterystyka Produktu Leczniczego - dokument przygotowany przez producenta leku/szczepionki, który opisuje jego skład, zastosowanie, działania uboczne i sposób przechowywania. Jednak, jak podkreślają lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego, informacje te są niepełne, nie zawierają istotnych danych. Wskazują to na przykładzie dwóch popularnych szczepionek przeciw grypie:

Szczepionka 1: Przechowywać w lodówce (2°C – 8°C). Nie zamrażać. Przechowywać ampułko-strzykawkę w opakowaniu zewnętrznym w celu ochrony przed światłem.

Szczepionka 2: Należy przechowywać w lodówce (2°C - 8°C). Nie zamrażać. W celu ochrony przed światłem należy przechowywać ampułko-strzykawki w opakowaniu zewnętrznym.

- A gdzie informacje dotyczące trwałości szczepionki w temperaturze pokojowej, o przechowywaniu w domu lub przenoszeniu, po zakupie w aptece, w termo-torbie? Zamawiając szczepionki do przychodni lekarz wie w jakich warunkach jest przechowywana przez cały czas od momentu, kiedy wychodzi z hurtowni, aż do chwili podania jej pacjentowi. Wówczas może w pełni odpowiedzialnie podać lek pacjentowi – wyjaśnia prezes Jacek Krajewski.

Co zatem będzie jeżeli lekarz poda szczepionkę, o której nie wie jak była przechowywana i wystąpią powikłania? Reguluje to prawo. Jak zapisał w swojej sentencji Sąd Apelacyjny w Krakowie: Od lekarzy wymaga się staranności wyższej niż przeciętna z uwagi na przedmiot ich zabiegów, którym jest człowiek i skutki, które często są nieodwracalne.

- Ten szczególny obowiązek związany z wykonywaniem naszego zawodu i odpowiedzialność za podjęte decyzje powoduje, że nie możemy zaakceptować sytuacji, w której nie wiemy czy preparat podawany pacjentowi jest maksymalnie bezpieczny – mówi doktor Pacholicki – Dalsze pomijanie tej sytuacji prawnej jest groźne dla nas, lekarzy, odpowiadających za zdrowie pacjentów, a im utrudnia procedurę szczepień. A co będzie, jeśli mniej rozsądnych skłoni to do rezygnacji ze szczepień nieobowiązkowych?

- Sto trzydzieści lat temu wynaleziona została szczepionka na wściekliznę. Jednak przeciw wściekłości nie ma szczepionki. Tymczasem złość pacjentów i lekarzy narasta – komentuje prezes Krajewski.

Monika Kowalska

rzecznik prasowy
Federacja Porozumienie Zielonogórskie
tel. 698 666 986
e-mail: m.kowalska@federacja-pz.pl

 

Porozumienie Organizacji Lekarskich krytykuje kolejny bubel prawny Ministerstwa Zdrowia


Ocena obecnej sytuacji w ochronie zdrowia oraz konsolidacja środowisk lekarskich, były celem spotkania przedstawicieli Porozumienia Organizacji Lekarskich (POL) – Federacji Porozumienie Zielonogórskie, OZZL, Polskiej Federacji Pracodawców Ochrony Zdrowia oraz Stowarzyszenia Lekarzy Praktyków, które odbyło się 18 i 19 lutego 2012 roku w Wiązowie.

Zebrani szczególną uwagę poświecili projektowi rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie recept, uznając go za bezprawny i nie do przyjęcia. Przytoczyli następujące argumenty przeciw niemu:
Przekracza ustawowe upoważnienie, na podstawie którego rozporządzenie to zostaje wydane;
Stoi w kolizji z innym przepisem rozporządzenia w sprawie recept, który pozwala na wypisywanie leków przy użyciu nazw międzynarodowych;
Utrzymuje niewykonalny obowiązek weryfikacji prawa pacjentów do refundacji leku: -sprawdzania ich ubezpieczeń zdrowotnych i dodatkowych uprawnień oraz Charakterystyk Produktów Leczniczych. Tymczasem obowiązki te powinien wykonywać ubezpieczyciel;
Zwiększa ilość biurokratycznych i niezwykle czasochłonnych obowiązków m.in. nakazuje określanie stopnia odpłatności wszystkich leków;
Znacznie utrudnia leczenie pacjentów i zmniejsza ich dostęp do lekarzy oraz do leków refundowanych.
Niestety, wszelkie postulaty środowiska lekarskiego, które leżały u podłoża „akcji pieczątkowej” zostały zignorowane przez Ministra Zdrowia Bartosza Arłukowicza, w związku z tym lekarze czują się oszukani. Twierdzą, że proces wystawiania recept, zamiast uproszczenia, został jeszcze bardziej skomplikowany.
Nie został rozwiązany również główny problem zgłaszany przez lekarzy. Ograniczenie refundacji do wskazań rejestracyjnych zawartych w Charakterystyce Produktu Leczniczego powoduje, że wielu pacjentów nie stać na leczenie za 100% ceny leku.
Porozumienie Organizacji Lekarskich odniosło się także do uchwały naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 10 lutego br., która zaleca nie podpisywanie nowych i wypowiedzenie dotychczasowych umów z NFZ na recepty refundowane, uznając ją za krok w dobrym kierunku.
Organizacje lekarskie skierowały swoje stanowiska odnośnie projektu rozporządzenia w sprawie recept do Ministra Zdrowia. POL oczekuje na uwzględnienie ich w trakcie przygotowywanie ostatecznego kształtu tej regulacji. W przypadku zignorowania słusznych postulatów lekarzy POL wznowi akcję protestacyjną.

Informacja Prasowa 20.02.2012

 

07.01.2012 100 najbardziej wpływowych w ochronie zdrowia w Polsce

Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, został uznany za jedną z najbardziej wpływowych osób w Polsce w dziedzinie ochrony zdrowia.
Ranking 100 najbardziej znaczących ludzi w tej dziedzinie od 10 lat prowadzi Puls Medycyny. Ogłoszenie listy odbyło się dzisiaj, o godz. 14, podczas uroczystej gali
w hotelu Bristol w Warszawie. Na czele listy znalazł się prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca i przewodniczący Rady Naukowej przy Ministrze Zdrowia.

- W tym roku została doceniona polska nauka – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, która w poprzednich edycjach konkursu należała do grona ekspertów tworzących listę. – W pierwszej dziesiątce pojawili się, nie jak dotychczas politycy, lecz najbardziej uznani specjaliści w dziedzinie medycyny - dodaje.

Listę najbardziej wpływowych osób w ochronie zdrowia w 2011 r. wybrało 10 ekspertów m.in. lekarzy, polityków i menedżerów ochrony zdrowia.
Eksperci ocenili 220 kandydatów wyłonionych przez dziennikarzy Pulsu Medycyny, przyznając im punkty za osiągnięcia, dokonania, reputację zawodową i siłę społecznego odziaływania. Osoby, które otrzymały najwyższe wyniki stworzą Listę Stu.
- Ogromnym wyróżnieniem dla mnie jest ponowne pojawienie się w tak wyśmienitym gronie – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, który z zeszłorocznego, 93 miejsca, awansował na 86. - Traktuję to jako docenienie wysiłku wszystkich koleżanek i kolegów zrzeszonych w naszej organizacji.

Biuro Federacji PZ

 

 

24.01.2012 r. Po podpisaniu nowelizacji ustawy refundacyjnej przez prezydenta 

Jacek Krajewski prezes FPZ wysłał list do prezydenta Bronisława Komorowskiego, w którym deklaruje gotowość wspierania doradców prezydenta z  dziadziny ochrony zdrowia.

 

Szanowny Pan
Bronisław Komorowski
Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej
Warszawa

Szanowny Panie Prezydencie,
Lekarze i świadczeniodawcy opieki zdrowotnej zrzeszeni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie z satysfakcją przyjmują fakt zaangażowania się Pana w rozwiązanie konfliktu będącego skutkiem wejścia w życie Ustawy refundacyjnej, czego dowodem jest podpisanie jej nowelizacji. Z jeszcze większą satysfakcją odnotowujemy Pańską opinię, iż jest to tylko doraźna próba naprawy małego fragmentu źle przygotowanego aktu prawnego i podobnie jak Pan uważamy, że konieczna jest dalsza praca nad kolejnymi zmianami. W tej sytuacji, jako największa polska organizacja zajmująca się sprawami podstawowej opieki zdrowotnej, gotowi jesteśmy wesprzeć Pańskich doradców z tej dziedziny naszym doświadczeniem.

Z poważaniem
Jacek Krajewski

Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie



Informacja prasowa 11.01.2012

Odpowiedź Jacka Krajewskiego prezesa Federacji Porozumienie Zielonogórskie na apel Rzecznika Praw Pacjenta skierowany
do organizacji lekarskich. Apel dotyczył zaprzestania prowadzonego przez lekarzy protestu.


Szanowna Pani
Krystyna Barbara Kozłowska
Rzecznik Praw Pacjenta


Z przykrością stwierdzam, iż muszę nie zgodzić się z Pani dzisiejszym stwierdzeniem, że z kolejnych spotkań organizacji samorządu lekarskiego i organizacji zawodowych lekarzy "nic nie wynika".

Wprost przeciwnie, wreszcie zaczęli w nich brać udział i słuchać naszych argumentów: Minister Zdrowia, wiceministrowie oraz inne osoby odpowiedzialne za naprawę przepisów godzących bezpośrednio i pośrednio w prawa pacjenta. Szkoda, że wczoraj nie było Pani wśród nich.

To właśnie dzięki naszemu oporowi wobec szkodliwych zapisów przywrócony zostanie czas, który powinniśmy poświęcać chorym, a nie tracić go na biurokratyczne, niemożliwe do realizacji i zagrożone karami działania.

Jak wynika z ustawy z dnia 31 marca 2009 roku, tworzącej centralny organ administracji rządowej – Rzecznika Praw Pacjentów, jest Pani zobowiązana m.in. do: "opracowywania i przedkładania Radzie Ministrów projektów aktów prawnych dotyczących ochrony praw pacjenta" oraz "występowania do właściwych organów z wnioskami o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, bądź o wydanie lub zmianę aktów prawnych w zakresie ochrony praw pacjenta".

Rozumiemy, iż reprezentując organ administracji rządowej, trudno było Pani "prowadzić postępowania w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów", w stosunku do swoich zwierzchników, a zarazem twórców nieudacznego aktu prawnego.

Jednak w takiej sytuacji, z zaniepokojeniem przyjmujemy Pani groźby karania nas za działania, których skutkiem będzie właśnie ochrona praw pacjentów, czyli za wspomożenie Pani w Jej obowiązkach. Liczyliśmy raczej na wdzięczność…

Z nadzieją na przyszłe, wspólne działania w interesie obywateli oczekujących zdrowego prawa

Jacek Krajewski – Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.


Informacja prasowa 09.01.2012

Komunikat po spotkaniu w dniu 9.01.2012r.

Lekarze nie ufają obietnicom ministra

Przedstawicielom lekarzy i świadczeniodawców ochrony zdrowia, którzy obradowali w poniedziałek w Warszawie, nie wystarczyły słowa ministra Arłukowicza, który tylko ustnie przedstawił projekty zmian w ustawie refundacyjnej oraz w rozporządzeniu w sprawie recept. Od rana czekali na nie w formie pisemnej, aby przekonać się, czy z ustawy faktycznie usunięto art. 48.8, a z obowiązek  szczegółowego taksowania. Ponieważ wspomnianych projektów nie otrzymali do wglądu, podtrzymali akcję pieczątkową. Ponadto zaproponowali, aby w celu uniknięcia problemów związanych ze wskazaniami refundacyjnymi konkretnych preparatów, wystawiający recepty lekarze wpisywali w nie międzynarodowe nazwy leków.

Wprawdzie, w godzinach popołudniowych, na posiedzenie, w którym uczestniczyli reprezentanci Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, środowiska lekarzy skupionych wokół portalu internetowego Konsylium 24, Federacji Porozumienie Zielonogórskie, Polskiej Federacji Pracodawców Ochrony Zdrowia przybył Minister Zdrowia wraz z wiceministrem oraz szefem politycznym gabinetu i dyrektorami departamentów - leków i prawnego, jednak nie udało im się przekonać zebranych do przerwania protestu. Zwodzeni dotychczasowymi obietnicami władz medycy oczekują na konkrety, a akcję traktują jako jedyną obronę przed niebezpiecznymi dla nich przepisami. Do zmiany decyzji może przekonać ich tylko otrzymanie projektów zmian na piśmie oraz gwarancji bezpiecznego wykonywania zawodu do czasu poprawienia obowiązującego prawa.



Publikujemy treść ulotki jaką lekarze zrzeszeni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie, będą od 9.01.2012 roku wręczać
Pacjentom. Materiał opracowany został na podstawie przemyśleń anonimowego lekarza opublikowanych na stronie:
http://kwejk.pl/obrazek/798657





To niekompetencja lub manipulacja…


"Gorący" komentarz Krzysztofa Radkiewicza wiceprezesa Federacji Porozumienie Zielonogórskie do konferencji prasowej premiera Donalda Tuska, dotyczącej spotkania ze środowiskiem lekarskim w dniu 4.01.2012 roku w Warszawie.

Premier albo nie do końca rozumie o co chodzi lekarzom, albo wykazuje się złą wolą wynikającą z urażonej ambicji. Jesteśmy zdziwieni słowami Donalda Tuska. Pomniejszanie problemu do kwestii wygody lekarza, jest próbą przykrycia 10 lat nieudolności w budowaniu sytemu ubezpieczeniowego. Chciałbym syntetycznie, w punktach, wskazać najważniejsze elementy jego wystąpienia.

1. Premier winą za skutki protestu obarcza lekarzy. Lekarze, którzy złamali prawo zostaną ukarani - powiedział w kontekście skarg pacjentów.
- Donald Tusk powinien obarczyć winą za bałagan w służbie zdrowia, polityków, którzy od lat nie podołali zadaniu stworzenia systemu weryfikacji ubezpieczeń. Zdecydowana większość kar nałożonych na lekarzy w związku z niezasadną refundacją wynika z niejasnych przepisów dotyczących ordynacji leków i nie była wynikiem łamania prawa ( nie popieramy nieuczciwych lekarzy, stanowią oni pojedyncze przypadki).

2. Premier rozumie protest, ale nie akceptuje jego formy - mówi, że forma protestu pieczątkowego jest nie do zaakceptowania.
- Wybraliśmy najmniej dolegliwą dla pacjenta drogę, która nie pozbawia go dostępu do lekarza. Protest by się nie odbył, gdyby w grudniu po stronie Ministerstwa była wola rozwiązania problemu. Nie było jej.

3. Obowiązek sprawdzania czy pacjent jest ubezpieczony istniał od zawsze mówił premier.
- Dopiero w nowej ustawie refundacyjnej pojawił się zapis o obligatoryjnej karze zwrotu nienależnej refundacji.

4. Premier jest jednak w stanie zawiesić wykonanie kar dla lekarzy, dopóki nie powstaną do tego odpowiednie narzędzia.
- Trzymamy kciuki za realizację tych obietnic. Mamy jednak złe doświadczenia. Na poprzednim spotkaniu z lekarzami, 21 grudnia 2010 roku premier deklarował wprowadzenie zmian w systemie opieki zdrowotnej. Do dzisiaj żadna ze składanych wtedy obietnic nie została zrealizowana.

5. Premier wypowiadał się także na temat opisywania poziomu refundacji - w grupie leków, które są refundowane na jednym poziomie. Zdaniem premiera to można znieść.
- To krok w dobrą stronę.

6. W grupie leków z różnym poziomem odpłatności trzeba będzie podtrzymać jakiś sposób opisania tego np. pisząc symbol choroby.
- To jeden z postulatów lekarzy.

7. Wprowadzony system kar nie powinien być tak restrykcyjny jak opisuje to ustawa. - Jest tu pole do dyskusji powiedział premier.
- Jeżeli nie ma wiarygodnego Centralnego Wykazu Ubezpieczonych, to niedopuszczalny jest jakikolwiek system kar związanych z refundacją, o obciążaniu lekarza kosztami recept do czasu wydania kart ubezpieczenia nie może być mowy.

8. Premier Donald Tusk chciał w ustawie ograniczyć nadużycia, które w niewielu na szczęście przypadkach dotyczą również lekarzy i aptekarzy. Chciał ograniczyć nadużycia koncernów farmaceutycznych.
- W pełni popieramy te działania.

9. Protest dotyczy komfortowych warunków pracy lekarzy. Wygoda lekarza nie może być jednak dominującym czynnikiem zmian. Chodziło o wprowadzenie pewnego rygoru - mówił Premier Donald Tusk.
- Premier chce pokazać "złych i leniwych lekarzy" i skrzywdzonych przez nich pacjentów. Tymczasem nam chodzi właśnie o komfort pacjenta, bo to pacjentowi skradziono czas, który poświęcamy na wypełnianie dokumentów. To pacjenta pozbawiono dostępu do recept refundowanych przez nieudolność urzędników, którzy nie wywiązali się z zapisanego w ustawie obowiązku wydania karty ubezpieczenia.

10. Zmiana ustawy refundacyjnej jest w interesie koncernów farmaceutycznych, jeśli dojdzie do zmiany, to tylko w części dotyczącej pracy lekarzy - zastanawiał się premier.
- Nie interesują nas zmiany w całej ustawie, a jedynie artykułu (48), w którym próbuje się na lekarzy i przychodnie przerzucić koszty leczenia osób nieubezpieczonych. Być może wystarczy zmiana rozporządzenia.

11. Lekarze powinni nadal sprawdzać ubezpieczenie, ale nie powinni być karani jeśli pacjent mimo to pacjent okaże się nieubezpieczony. Tak będzie do czasu centralnego wykazu ubezpieczonych - deklarował premier.
- W pełni to popieramy.

12. Proponujemy aptekom by traktowali recepty jakby pieczątki nie było - mówił premier.
- W pełni to popieramy.

13. Ofiarami protestu są tylko pacjenci.
- Pacjenci są ofiarami nieudolności urzędniczej, nie protestu lekarzy.

14. Jesteśmy w stanie pójść na rękę lekarzom by komfort ich pracy był zachowany - mówił Donald Tusk
- Nie chodzi o to by iść komuś na rękę i nie chodzi o komfort tylko o system, którego nie ma. Domagamy się ładu i porządku, jasnych przepisów, domagamy się więcej czasu dla pacjenta nie dla urzędnika.

15. Protest lekarzy utrudnia dogadanie się - kwituje premier.
- Trudnością był upór ministra zdrowia, protest to jedyna szansa na zmotywowanie polityków do działania, doceniamy deklaracje Premiera w kwestii nowelizacji ustawy.

16. Może są inne powody tego protestu? - zastanawiał się premier
- To obelżywa insynuacja, której nie będziemy komentować.





------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Informacja prasowa
Warszawa 4.01.2012 r.


- Przyszli ludzie, którzy mają problem i ten problem jest do rozwiązania, mówił Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem.

Rozmowy w sprawie zmian przepisów trwają. Teraz przedstawiciele lekarzy pojechali do Ministerstwa Zdrowia, gdzie spotkają się z ministrem Bartoszem Arłukowiczem. będą pracować nad zmianami przepisów, które zlikwidują problemy z wystawianiem recept. Do czasu wdrożenia nowych rozwiązań zasady wystawiania recept z adnotacją "refundacja do decyzji NFZ" nie ulegają zmianie.

Dzisiaj premier Donald Tusk spotkał się z przedstawicielami Porozumienia Zielonogórskiego, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, portalu Konsylium24 oraz Federacji Pracodawców Ochrony Zdrowia.

30 grudnia lekarze wysłali do premiera list z prośbą o to, by osobiście zajął się sprawą przepisów o wypisywanie recept na leki refundowane. Przepisy te nakładają na lekarzy obowiązek weryfikacji dokumentów uprawniających pacjenta do refundacji oraz ustalenie odpłatności za leki.

- W ubiegłym roku nasze uwagi i propozycje zmian w ustawie refundacyjnej, trafiły do ministerstwa zdrowia, żadna z nich nie została uwzględniona - mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. - Protest lekarzy był ostateczną formą zwrócenia uwagi na problem.

Protest pieczątkowy rozpoczął się 1 stycznia 2012 roku. Polegał na powstrzymaniu się lekarzy od orzekania o uprawnieniach pacjenta do refundacji oraz do określania stopnia refundacji, poprzez przybijanie na receptach pieczątki: Refundacja leku do decyzji NFZ. W proteście według danych FPZ uczestniczy ok 75 proc. lekarzy z całej Polski. Lekarze zapowiadają, że odstąpią od protestu po zrealizowaniu poniższych postulatów.

Czego domagają się lekarze Porozumienia Zielonogórskiego:

1. Wykreślenia z ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, postanowień art. 48 ust. 8 ustawy oraz art. 58, w zakresie przerzucającym na lekarzy obowiązek określania poziomu taksacji leków refundowanych.
2. Niewprowadzania w życie postanowień Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 23 grudnia 2011 r. określających obowiązek "taksowania" poszczególnych leków.
3. Wykreślenie z obowiązujących obecnie umów zawieranych pomiędzy świadczeniodawcami, a NFZ zapisów:
- nakładających na świadczeniodawców obowiązek weryfikacji prawa do świadczeń,
- przewidujących sankcję za wystawienie recept na leki refundowane pacjentom nie posiadającym stosownych uprawnień.
4. Wprowadzenie do obowiązujących obecnie umów zawieranych pomiędzy świadczeniodawcami, a NFZ uzgodnionych wspólnie zapisów określających legalną definicję pojęcia: "udokumentowane względy medyczne".

Zrzeszeni w FPZ lekarze oświadczyli także, że są gotowi w każdej chwili spełnić obowiązki nałożone na nich przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ - o ile jednak zostaną w tym zakresie wyposażeni w odpowiednie narzędzia, m.in. w kartę ubezpieczenia zdrowotnego.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Informacja prasowa 03.01.2012

Lekarz to ma klawe życie…

Intymidacja to jedna z technik autoprezentacji. Polega na wywieraniu wrażenia przy pomocy zastraszania. Celem jest  podporządkowanie innych i zmuszenie by wykonywali polecenia.


Wszystko wskazuje na to, że Donald Tusk postanowił posłużyć się tą techniką w relacjach z lekarzami, którzy nie chcą zastąpić urzędników NFZ. Zwłaszcza, że w nowej roli mają odpowiadać finansowo za braki systemowe i niezdefiniowane prawnie błędy.
W tej sytuacji premier ogłosił wszczęcie prac nad konsekwencjami, jakie chce wyciągnąć wobec niepokornych. Ponieważ „wzięcie lekarzy w kamasze”, lub wyprowadzanie w kajdankach nie wchodzi raczej w rachubę, należy domyślać się, że do dyscyplinowania zastosuje groźbę kar pieniężnych.
Aby jednak ten „liberalizm twardej ręki” nie kojarzył się za bardzo z „IV RP”, trzeba będzie najpierw zantagonizować społeczeństwo z lekarzami, których, na razie jeszcze, obywatele nie potępiają za ich  krytycyzm wobec prawnego bubla. Tak, jakby rozumieli, że niedopracowane przepisy także im bardziej zaszkodzą niż pomogą.
Tymczasem, zapominając o wynikach sondaży zaufania do zawodów, gdzie politycy znajdują się na ostatnich miejscach, premier próbuje przekonywać, że lekarze zajmujący w takich sondażach czołowe miejsca „postępują niegodnie”…
Czego jeszcze można spodziewać się po propagandzistach władzy? Może próby przedstawiania biednych emerytów i bogatych „doktorów”, ot choćby w stylu klasyka: „Pokaż lekarzu co masz w garażu?”
Aby więc pomóc spindoktorom Donalda Tuska, postanowiliśmy od razu dokonać lustracji majątkowej i ujawnić klawe życie lekarzy. Tak więc:

1. Lekarze na bezpośrednich kontraktach z NFZ (lekarze rodzinni z własnymi praktykami, lekarze innych specjalności z gabinetami na umowie z NFZ) w podstawowej opiece zdrowotnej utrzymują się z tak zwanych stawek kapitacyjnych, przy czym liczba zapisanych do nich pacjentów nie może przekraczać 2750 (nawet, gdyby w miasteczku  była tylko jedna przychodnia a mieszkańców 2751). Należy przy tym dodać, iż ta stawka nie uległa podwyższeniu od 2008 roku. W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej lekarze wynagradzani są punktowo w zależności od rodzaju udzielonej pacjentowi porady i zazwyczaj cena za punkt jest narzucana przez płatnika.
W sumie w podstawowej opiece zdrowotnej, lekarze mogą zarobić od 20 000 do 30 000 zł miesięcznie (w zależności od liczby zadeklarowanych pacjentów). W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (w zależności od oddziału wojewódzkiego i liczby przyznanych punktów oraz rodzaju specjalności) od 10 tys. do ok. 30 tysięcy złotych, a wyjątkowych przypadkach powyżej tej kwoty.

Aby móc świadczyć opiekę takiej liczbie pacjentów, podpisujący umowę lekarz musi zatrudniać personel medyczny i administracyjny, więc z otrzymywanych z NFZ pieniędzy opłaca stale rosnące koszty:

- czynszów najmu lokali od władz gminnych, właścicieli budynków, spółdzielni lub kredyty na budynki (lekarze rzadko są właścicielami nieruchomości);

- opłat za prąd, ogrzewanie i media;

- pensji i ubezpieczeń personelu (w 2012 roku obowiązkowe ubezpieczenie lekarzy wzrosło prawie dwukrotnie);

- zakup środków dezynfekujących, strzykawek, leków;

- wykonywanie kosztownych badań diagnostycznych laboratoryjnych i obrazowych;

 - naprawy i regularną wymianę sprzętu medycznego oraz coroczną „certyfikację”;

- utrzymanie poziomu informatyzacji (zakup, obsługa i naprawy sprzętu komputerowego z oprogramowaniem, drukarek i materiałów eksploatacyjnych)

- kolejnych zmian druków (częste zmiany wzorów druków recept, zaświadczeń, deklaracji wpisu do lekarza itp. powodują konieczność  niszczenia dotychczasowych i zamawiania nowych w drukarniach a także kolejne kosztowne zmiany w oprogramowaniu);

- transport i komunikację (zakup niezbędnych pojazdów i ich eksploatacja oraz ubezpieczenia) – tacy lekarze wykonują także wizyty domowe u pacjentów.

Dodać należy, iż coroczne stawanie do konkursu ofert w NFZ i zagrożenie nie uzyskania kontraktu z NFZ  na rok kolejny powoduje niestabilność utrudniającą planowe inwestowanie  w wyposażenie przychodni i gabinetów i generuje kolejne, nagłe koszty spowodowane zmieniającymi się warunkami umów.
Efekt – systematyczne zmniejszanie się dochodów lekarza  prowadzącego własną praktykę.

2.  Lekarze na etatach w przychodniach i szpitalach
Lekarze z II stopniem specjalizacji na etatach w szpitalach, pełniąc 2 dyżury całodobowe miesięcznie, zarabiają po ok. 3,5 tysiąca złotych netto, co zmusza ich do podejmowania dodatkowych prac w przychodniach, pogotowiu ratunkowym oraz brania dodatkowych dyżurów. Rzadko bywają w domach z rodzinami.Lekarz rezydenci (w trakcie specjalizacji) „wyciągają” aż 3400-3600 brutto, czyli ok. 2600 na rękę miesięcznie, co tym bardziej zmusza ich do dorabiania wzorem lekarzy z II stopniem specjalizacji. Także czas, który mogą poświęcić rodzinie jest podobny.


3. Lekarze na kontraktach w szpitalach  - to wąska grupa specjalistów (anestezjologów, kardiologów inwazyjnych oraz cześć chirurgów) zarabiająca brutto ok. 12-15-20 tysięcy złotych miesięcznie. Sami opłacają składki na ZUS  i wszelkie pochodne od wynagrodzenia. Z reguły pracują za te pieniądze po 10-12 godzin na dobę oraz pełnią 3 lub 4 dyżury całodobowe. (Ich zarobki bywają, podczas kampanii wyborczych, wykorzystywane przez polityków chcących podkreślić swe zasługi dla poprawy sytuacji płacowej w tzw. służbie zdrowia).
Oczywiście wszyscy lekarze, w związku z koniecznością stałego podnoszenia kwalifikacji, muszą uczestniczyć w kosztownych szkoleniach, konferencjach, sympozjach, warsztatach, oraz kupować prasę branżową i specjalistyczną.
Jak widać, będzie kogo walnąć po kieszeni.
 

***

Arogancja jaką wykazują się kolejne ekipy rządzące w Polsce - zadziwia. Szczególnie, gdy kolejni medycy zajmując stanowiska Ministrów Zdrowia nagle przestają rozumieć potrzeby pacjentów i możliwości lekarzy, oraz zapominają o przysiędze Hipokratesa. Niestety, teraz to niezrozumienie zamienia się we wrogość. To źle rokuje, bo chore prawo prowadzi do wyniszczenia organizmu państwa.
 
(Autor: lekarze)

 

Informacja Prasowa 02.01.2012

 

 

 

O co chodzi lekarzom

Oświadczenie Prezesa Federacji Porozumienie Zielonogórskie, Jacka Krajewskiego,

na temat rozpoczętego wczoraj protestu "pieczątkowego".

 

 

Z niepokojem obserwuję, że większość polityków nadal nie rozumie istoty problemu związanego ze złymi zapisami ustawy refundacyjnej.

Większość z nich nie odnosi się do jego najistotniejszych powodów. Pozwala to insynuować, iż medycy popierają interesy koncernów farmaceutycznych, które zresztą przedstawiane są przez ministra zdrowia jako wrogowie, których zmusza on, heroicznie, do obniżki cen. A przedstawianiu tej sytuacji przyklaskujepremier – niegdyś liberał – tak, jakby nie rozumiał, iż na wolnym rynku, dla tych firm ministerstwo jest tylko jednym z większych klientów. (Czyżby Bartosz Arłukowicz sądził, że będą one chciały sprzedawać mu swoje produkty poniżej kosztów wytworzenia?)

Tak nie jest, jednak władzapróbuje manipulować opinią publiczną i znajdować wroga w koncernach i rzekomo popierających je lekarzach. Przy okazji, prześcigając się w gorących oświadczeniach o dobru pacjentów, z sytuacji próbują też skorzystać inni, często nierozumiejący problemu politycy…

Rozumiejąc jednak, że politykom brak czasu na zapoznanie się ze sporą liczbą starych i nowych regulacji prawnych oraz gruntownej znajomości praktyki lekarskiej, w związku z ich wypowiedziami, pragnę dokładniej wyjaśnić najważniejsze powody naszego protestu:

1. Wbrew powszechnie rozpowszechnianej opinii nie dotyczy on zawartości listy leków refundowanych, lecz sposobu, w jaki ma być wdrożona. Pośpiech we wprowadzaniu ustawy oraz stopień nieprzygotowania przepisów wykonawczych spowodował chaos, który odbija się na lekarzach i zrzuca na ich barki odpowiedzialność za urzędniczą niekompetencję.

2. Obecnie wprowadzone przepisy nakładają na lekarzy, a także świadczeniodawców opieki zdrowotnej odpowiedzialność finansową w postaci zwrotu refundacji leku wraz z odsetkami (nawet po 5 latach), gdy została wypisana nieprawidłowo, np. z nieudokumentowanych względów medycznych lub niezgodnie z obwieszczeniem Ministra Zdrowia. Ponadto lekarzowi może być wymierzona również kara umowna przewidziana w kontrakcie zawartym z NFZ. Sprowadza się to do konieczności udokumentowania statusu ubezpieczenia pacjenta, jednak brak narzędzia w postaci karty ubezpieczenia zdrowotnego pacjenta. (Zgodnie z art. 49 ust. 1 ustawy o świadczeniach zdrowotnych, "Dokumentem potwierdzającym prawo ubezpieczonego do świadczeń opieki zdrowotnej oraz umożliwiającym potwierdzanie wykonania świadczeń opieki zdrowotnej jest karta ubezpieczenia zdrowotnego", podczas gdy do chwili obecnej NFZ nie wydal ubezpieczonym tych kart.) Nie ma również definicji, czym w istocie są udokumentowane względy medyczne.

3. W tej sytuacji częstotliwość zmian w wydawanych w formie obwieszczenia Ministra Zdrowia spisach leków refundowanych (co 2 miesiące nowe), spowoduje konieczność stałego sprawdzania poziomu refundacji, co wydłuży czas udzielania porady, zmniejszając tym samym dostępność pacjenta do lekarza.

4. Wejście w życie nowego Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie recept lekarskich zobowiązuje osoby wystawiające recepty do zamieszczenia w nich szeregu bardzo szczegółowych informacji, lecz z niewiadomych przyczyn nie przewiduje np. możliwości wystawiania recept wydrukowanych komputerowo, co zmusza lekarzy do ręcznego ich wypełniania. To również wydłuży czas udzielania porady.

To wszystko powoduje, że lekarze, stając przed widmem utraty dorobku całego życia w wyniku kontroli wystawionych recept, przy dowolności interpretacyjnej przeprowadzających je urzędników (ewentualne skargi lekarzy są rozpatrywane przez ten sam podmiot kontrolujący), uznając, iż nowe przepisy są sprzeczne z podstawową misją zawodu medycznego, a wiec leczeniem pacjentów - protestują.

Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka krytyczne stanowisko środowiska medycznego wobec nowowprowadzonych zasad odpowiedzialności lekarzy, przerzucania na nich coraz większej ilości obowiązków administracyjnych (w tym konieczności weryfikacji dokumentówprzedstawianych przez pacjentów) i obarczania ich odpowiedzialnością z tytułu ich niedopełnienia, jest w pełni uzasadnione.

W związku z pojawiającym się (w kontekście politycznym) zarzutem: "Dlaczego lekarze protestują dopiero teraz? - pragnę podkreślić, że Helsińska Fundacja Praw Człowieka wyraziła również zaniepokojenie sytuacją, w której: "kolejne reformy systemu zdrowia przeprowadzane są bez należytej konsultacji ze środowiskiem lekarskim i farmaceutycznym. Powoduje to narastanie konfliktu miedzy tymi środowiskami, a Ministerstwem Zdrowia. Ustawa refundacyjna była wielokrotnie przedmiotemkrytyki na etapie postępowania legislacyjnego - nie tylko ze strony wspomnianych środowisk, ale i niezależnych ekspertów z Biura Analiz Sejmowych i prawników specjalizujących się w prawie medycznym i farmaceutycznym. Mimo to, wiele kontrowersyjnych przepisów, krytykowanych jako niejasne lub niecelowe, ostało się w ostatecznej wersji ustawy w niezmienionym kształcie. Podobnie jest z regulacjami zawartymi w innych przywoływanych tutaj aktach prawnych - mimo że są one od wielu lat krytykowane jako utrudniające lekarzom wykonywanie ich pracy, a pacjentom korzystanie ze świadczeń zdrowotnych, Ministerstwo nie podejmuje wystarczających działań w celu ich zmiany".

Należy dodać, że sposób w jaki Ministerstwo Zdrowia wprowadza w życie ustawę o refundacji leków spotkało się również z krytyką rzecznika Praw Obywatelskich, który twierdzi, że ministerstwo miało na skuteczniejsze działanie pół roku, bowiem ustawa została ogłoszona już w dniu 13 czerwca 2011 roku: "Ustawodawca dał organowi upoważnionemu jak na warunki polskie wystarczająco dużo czasu na wydanie aktów wykonawczych do ustawy. (...) Pomimo to czas ten nie został efektywnie wykorzystany, bezpośrednim skutkiem tych zaniechań jest zaś obecny stan rzeczy, tj. niepokój pacjentów, niezadowolenie lekarzy i farmaceutów. Niepokój ten jest całkowicie zrozumiały, skoro materia podlegająca prawnej regulacji dotyczy tak podstawowych dla każdego człowieka wartości jak jego życie i zdrowie".

Teraz, wobec tych argumentów, premier grozi lekarzom uczestniczącym w proteście konsekwencjami. Uważam to za objaw arogancji władzy i niedotrzymywania obietnic, jakie składał w grudniu 2010 roku, gdy zapewniał o woli konsultowania się ze środowiskiem lekarskim. Wtedy publicznie uznałem jego zapewnienia jako "cenniejsze niż złoto". Niestety, już pół roku później akceptował sprzeczny z prawem nakaz powołanego przez siebie prezesa NFZ, by podległe mu oddziały wojewódzkie "marginalizowały" opinie lekarzy i świadczeniodawców opieki zdrowotnej. Do czego porównać dziś słowa premiera, który straszy broniących interesu pacjentów lekarzy i mówi o godności i moralności? Czy nie lepiej najpierw spojrzeć w sondaże zaufania społecznego i porównać jakim szacunkiem ciesz się lekarze, a jakim politycy?

 


Jacek Krajewski
Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie
(lekarz medycyny)

 

 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Informacja Prasowa 31.12.2011

 

A może "w kamasze"?



Grożąc lekarzom premier chce zatuszować bubel prawny stworzony przez byłą minister zdrowia Ewę Kopacz.

- Groźby premiera, który pracuje nad konsekwencjami, jakie chce wyciągnąć wobec lekarzy biorących udział w "proteście pieczątkowym" przyjmuję z goryczą – mówi Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie Jacek Krajewski. – Wczoraj skierowałem list otwarty do Donalda Tuska w sprawie niemożności zrealizowania przepisów nakładających odpowiedzialność finansową na lekarzy, przepisujących leki refundowane pacjentom, którym takie, w danym momencie, nie przysługują. Ale, jak widać, premier nie zapoznał się z nim. Od roku nie reaguje również na nasze zaproszenia do wspólnego spotkania i pochylenia się nad niedopracowanymi przepisami nie tylko ustawy refundacyjnej. A przecież obiecał nam to w grudniu 2010 roku – dodaje Krajewski.

Lekarze i pracodawcy z FPZ uważają, że autoreklama ministra Arłukowicza, podkreślającego swoje heroiczne boje z koncernami farmaceutycznymi i szermującego obniżkami cen leków, ma służyć zatuszowaniu nieudolności twórców ustawy, której realizacja od dawna budzi wątpliwości. Obawiają się również, że mają partycypować w "szczodrości" ministra, gdyż nie mogąc sprawdzić uprawnień pacjentów do refundacji - będą karani finansowo. Przy czym rządzący będą mogli przeprowadzać kontrole także po latach i w ten sposób "pacyfikować" tych, którzy, na przykład, będą protestować, gdy znów powstaną kolejne buble prawne.

- Nie pierwsza to ekipa rządząca i nie pierwsza partia, która usiłuje grozić lekarzom, gdy odmawiają oni realizowania bzdurnych i godzących w dobro pacjenta przepisów – mówi wiceprezes FPZ Krzysztof Radkiewicz. – Panie premierze, po co zastanawiać się nad konsekwencjami? Może skorzystać z rady Ludwika Dorna i powołać wszystkich nieposłusznych medyków "w kamasze"… Tylko co dalej? Bo pacjenci nie mogą czekać.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Informacja Prasowa

 

 

Kolejne organizacja dołączają do protestu FPZ

 

 

W dniu 30.12.2011 r. w Warszawie odbyło się posiedzenie Zarządu Krajowego OZZL, przedstawicieli Federacji Porozumienie Zielonogórskie, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy oraz środowiska lekarzy skupionych wokół portalu Konsylium 24.

Przedstawiciele tych organizacji podjęli decyzję, że wspólnie przystąpią  do protestu „receptowego”. Jednocześnie wystosowali prośbę o spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem, podczas którego przedstawią zagrożenia wynikające z wprowadzenia ustawy refundacyjnej.

Akcja pieczątkowa rozpoczyna się 1 stycznia 2012 r. Protest polega na stawianiu pieczątek o treści Refundacja leku do decyzji NFZ na recepcie w miejscu określania statusu ubezpieczenia pacjenta i odpłatności za leki. Protest poparły także:

Wielkopolska Izba Lekarska,

Śląska Izba Lekarska,

Dolnośląska Izba Lekarska,

Wielkopolski Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia,

Polska Federacja Pracodwców Ochrony Zdrowia.

Okręgowa Izba Lekarska w Rzeszowie

Okregowa Izba Lekarska w Zielonej Górze

Okręgowa Izba Lekarska w Tarnowie

Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi

Okręgowa Izba Lekarska w Gdańsku

 

Okręgowa Izba Lekarska w Białymstoku

 

Informacja Prasowa 30.12.2011

Nie jesteśmy jasnowidzami


Z uwagi na brak zmian we wchodzącej 1 stycznia 2012 roku ustawie refundacyjnej lekarze rodzinni wysłali dziś list otwarty do premiera Donalda Tuska, w którym proszą o wstawiennictwo w sprawie weryfikacji statusu ubezpieczenia.

- Zdecydowaliśmy się interweniować u premiera, bo Minister Zdrowia nie rozumie istoty problemu i konsekwencji złych zapisów – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Nowa ustawa refundacyjna nakłada na lekarzy niespotykaną dotąd, w żadnej instytucji, odpowiedzialność administracyjną. Zagrożonych jest kilkadziesiąt tysięcy lekarzy, którzy obarczeni zostali obowiązkiem weryfikacji statusu ubezpieczenia. Lekarze do dziś nie otrzymali żadnych narzędzi, by móc potwierdzić prawo pacjenta do bezpłatnej wizyty i refundowanej recepty. Dokumenty, którymi pacjenci się posługują nie są wystarczającym dowodem, pacjent mógł bowiem „wypaść” z ubezpieczenia. Pisemne oświadczenie chorego nie jest także w myśl ustawy dokumentem potwierdzającym status ubezpieczenia. 

- Chcemy odpowiadać za zdrowie i życie ludzkie – mówi Krajewski. - Nie jesteśmy w stanie pełnić roli stróżów publicznych pieniędzy bez odpowiednich narzędzi. Nie jesteśmy przecież jasnowidzami.

Tylko w ubiegłym roku w wyniku kontroli  NFZ w zakresie weryfikacji ubezpieczenia pacjentów lekarze zapłacili kilkaset tysięcy złotych kar. Rozwiązaniem problemu byłby połączenie baz danych NFZ i ZUS, który jako jedyna instytucja jest w stanie potwierdzić czy pacjent ma ważne ubezpieczanie.

 

Pełny tekst listu:


Szanowny Panie Premierze,

Zwracam się do Pana, ponieważ pośpiech przy wprowadzaniu potrzebnej ustawy refundacyjnej, nie tylko podważa jakość tak ustanowionego prawa, ale, przede wszystkim, może spowodować katastrofalne skutki w ochronie zdrowia.

Chodzi tu głównie o konsekwencje jakie wprowadza ta ustawa dla uprawnionego do wypisywania recept lekarza w przypadku przepisania leku osobie nieuprawnionej,
z nieuzasadnionych względów medycznych lub niezgodnie z obwieszczeniem w sprawie leków refundowanych Ministra Zdrowia, które ma być aktualizowane co 2 miesiące.

Ustawodawca wprowadza takie regulacje nie wyposażając podmiotów, których one dotyczą w odpowiednie narzędzia. Lekarze oraz świadczeniodawcy nie mają możliwości wiarygodnego sprawdzenia statusu ubezpieczenia pacjenta dopóki nie posiada on karty ubezpieczenia zdrowotnego. Od kilkunastu lat taki dokument nie powstał.

W tej sytuacji obciążanie lekarzy odpowiedzialnością finansową w wysokości kwoty nienależnej refundacji doprowadzi do poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu placówek leczniczych. Jeśli lekarz osobiście będzie sprawdzał, czy pacjent, któremu wypisuje receptę jest w danej chwili ubezpieczony, to albo będzie musiał skrócić czas, który powinien poświęcić badaniu i diagnozowaniu, albo ograniczyć liczbę pacjentów przyjmowanych
w godzinach pracy.

Nawiasem mówiąc to niebywałe, aby lekarzy, którzy i bez tego wykonują ogromnie odpowiedzialny zawód, obciążać odpowiedzialnością finansowa, jakiej nie ponosi bodaj w Polsce nikt inny, łącznie z politykami i urzędnikami administracji państwowej (z NFZ włącznie).

Pomimo, że  wcześniej różne środowiska medyczne zgłaszały powyższe kwestie, Ministerstwo Zdrowia nie podjęło żadnych poważniejszych kroków, aby uzdrowić tą sytuację. Dotychczasowe działania to typowe zastosowanie prawa powielaczowego dla zagaszenia „pożaru” jaki spowodowały nowe regulacje w środowisku lekarzy i świadczeniodawców. Hasło jakie przyświeca protestowi w tej sprawie - „My leczymy Wy refundujecie” - wskazuje
w uproszczonej formie, że za dbałość o środki publiczne ma odpowiadać administracja państwowa, a za leczenie lekarze.

Panie Premierze,

konieczne są zdecydowane działania legislacyjne w celu zapewnienia optymalnego działania systemu ochrony zdrowia po Nowym Roku. W przeciwnym razie pacjenci
i lekarze znajdą się pod rygorami nieżyciowych regulacji, które zmniejszą ich  zaufanie do władzy, państwa oraz prawa w nim stanowionego.


                                                                                                Z poważaniem

                                                                                             Prezes Federacji PZ

                                                                                               Jacek Krajewski

 



 

Informacja Prasowa 29.12.2011

 

Apel Federacji Porozumienie Zielonogórskie o solidarność środowiska medycznego


Koleżanki i Koledzy,

W obliczy ignorowania przez Ministerstwo Zdrowia postulatów środowiska lekarskiego w sprawie zmiany ustawy refundacyjnej i braku reakcji na uwagi zgłoszone przez reprezentujące nas organizacje  w sprawie rozporządzenia o receptach apeluję do Was o przyłączenie się do protestu.

Wprowadzane przepisy zmuszają każdego lekarza do wpisywania, od 1 stycznia 2012 r., poziomu odpłatności za ordynowane lekarstwa. Nie dając nam żadnych ku temu narzędzi  zobowiązują do weryfikacji statusu ubezpieczenia pacjenta. Nakładają restrykcyjne kary fiansowe za recepty wydane niezgodnie z Art. 48 ust. 8 ustawy.

Koledzy i Koleżanki,

Nasz protest zmierza do zmiany tych regulacji. Lekarz ma leczyc, a nie być urzednikiem zarzuconym administrracyjnymi obowiązkami. Chcemy następujących zmian:

1.    Wykreślenia z ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środkówspożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, postanowień art. 48 ust. 8 ustawy oraz art. 58, w zakresie przerzucającym na lekarzy obowiązek określania poziomu taksacji leków refundowanych.2. Niewprowadzania w życie postanowień Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 23 grudnia 2011 r. określających obowiązek „taksowania” poszczególnych leków.

3. Wykreślenie z obowiązujących obecnie umów zawieranych pomiędzy świadczeniodawcami, a NFZ zapisów:

-  nakładających na świadczeniodawców  obowiązek weryfikacji prawa do świadczeń,

- przewidujących sankcję za wystawienie recept na leki refundowane pacjentom nie posiadającym stosownych uprawnień.

Wprowadzenie do obowiązujących obecnie umów zawieranych pomiędzy świadczeniodawcami, a NFZ uzgodnionychwspólnie zapisów określających legalną definicję pojęcia: „udokumentowane względy medyczne”.

Kolezanki i Koledzy,

Nasz protest polega na stawianiu pieczątek o treści Refundacja leku do decyzji NFZ narecepcie w miejscu określania statusu ubezpiecznia pacjenta i odpłatności za leki. Popierają nas m.in.:

Wielkopolska Izba Lekarska,

Śląska Izba Lekarska,

Dolnośląska Izba Lekarska,

Wielkopolski Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia,

Polska Federacja Pracodwców Ochrony Zdrowia.

Okręgowa Izba Lekarska w Rzeszowie

 

Strefa członkowska
Komunikat

W związku z wejściem w życie w dniu 09.02.2012 r. postanowień ustawy z dnia 13 stycznia 2012 r. o...

czytaj więcej

List do Ministra Zdrowia

Poznań 28 stycznia 2012r.PanBartosz Artukowicz Minister ZdrowiaSzanowny Panie Ministrze,

czytaj więcej

List do Prezydenta RP

24.01.2012 r. Po podpisaniu nowelizacji ustawy refundacyjnej przez prezydenta   

czytaj więcej