Materiały dla mediów

Biuro Federacji PZ 23.10.2015

 

Porozumienie Zielonogórskie upomina się o pielęgniarki gabinetowe


Ministerstwo Zdrowia nie przewidziało podwyżek dla części pielęgniarek POZ, nadal pomijając w rozporządzeniu tzw. pielęgniarki gabinetowe. Federacja Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia „Porozumienie Zielonogórskie” wzywa ministra zdrowia i prezesa NFZ do skorygowania tej decyzji.

W pierwszej wersji rozporządzenia w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, w którym przewidziano podwyżki wynagrodzeń dla pielęgniarek i położnych (podpisanego 8 września b.r.) minister zdrowia pominął wszystkie pielęgniarki i położne podstawowej opieki zdrowotnej.

Po interwencji Federacji PZ oraz pielęgniarek i położnych POZ, 14 października minister zmienił rozporządzenie, uwzględniając tę grupę – ale nadal tylko dla części. Żadnych podwyżek nie przewidziano bowiem dla tych pielęgniarek POZ, które pomagają bezpośrednio lekarzom w wykonaniu ich świadczeń dla pacjentów.

W piśmie skierowanym do ministra zdrowia i prezesa NFZ Federacja Porozumienie Zielonogórskie przypomina szefowi resortu zdrowia, że w podstawowej opiece zdrowotnej pracują także pielęgniarki tzw. gabinetowe, których zakres obowiązków związany jest nie z samodzielnym udzielaniem określonych świadczeń na rzecz pacjentów, lecz sprowadza się do pomocy lekarzom. To dzięki ich pracy lekarze POZ mogą poświęcać więcej czasu pacjentowi i są w stanie zapewniać ich stałe przyjmowanie, przez co w podstawowej opiece zdrowotnej nie czeka się (tak, jak niestety to bywa w innych zakresach świadczeń) tygodniami i miesiącami na poradę lekarską.

„Pracy tych pielęgniarek, niestety Panowie nie doceniacie. Nie przewidujecie dla nich podwyżek ani w żadnym z rozporządzeń, ani w umowach w zakresie świadczeń lekarza POZ wynikających z niedawno opublikowanych projektów zarządzeń prezesa NFZ na rok 2016” - pisze Jacek Krajewski, prezes Federacji PZ.

Federacja Porozumienie Zielonogórskie ponownie apeluje, aby resort zdrowia i NFZ nie dzieliły pielęgniarek i położnych na gorsze i lepsze. Federacja nie zgadza się na ich nierówne traktowanie, domaga się niezwłocznego uwzględnienia podwyżek także i dla pominiętej grupy pielęgniarek.

 

 

 

Biuro Federacji PZ 30.09.2015

 

Cudzoziemiec bez nr PESEL – problem z deklaracją POZ

Złożenie deklaracji do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej wymaga podania nr PESEL – bez tego  system jej nie przyjmie. Tymczasem po nowelizacji ustawy o ewidencji ludności w tym roku nie każdemu cudzoziemcowi nadaje się nr PESEL, co rodzi problemy m.in. w korzystaniu ze świadczeń zdrowotnych.

Po zmianie ustawy osoby przebywające  w Polsce na podstawie wiz oraz zezwoleń na pobyt czasowy (a jest to ogromna grupa) nie otrzymują nr PESEL z urzędu, ale same muszą wystąpić o to z wnioskiem. W konsekwencji nie wszyscy mają nadany ten numer.

- Lekarze rodzinni zetknęli się z tym problemem w praktyce m.in. w jednej z radomskich szkół, gdzie  uczy się grupa młodzieży z Ukrainy – mówi Wojciech Pacholicki z Porozumienia Zielonogórskiego. - Przebywają w Polsce legalnie,?na podstawie umowy międzypaństwowej, szkoła otrzymuje na nich dotację jak na polskich uczniów. Nie mają jednak nadanego numeru PESEL, legitymują się numerem paszportu. Zostali ubezpieczeni przez szkołę, jak polskie dzieci nie mające innego tytułu ubezpieczenia, fakt ubezpieczenia został potwierdzony przez ZUS, nie kwestionuje tego NFZ, świecą się w EWUŚ-u na zielono. Złożyli  deklaracje zapisu do lekarza POZ, do  pielęgniarki rodzinnej i pielęgniarki szkolnej w innych placówkach. Okazało się, że tych  deklaracji  nie można wprowadzić do systemu, bo on nie dopuszcza możliwości wprowadzenia deklaracji ubezpieczenia obowiązkowego bez numeru PESEL.

Porozumienie Zielonogórskie zwróciło się w tej sprawie do centrali NFZ. Ustalono, że do czasu nowelizacji przepisów, dotyczących cudzoziemców, takie osoby mają być przyjmowane jak osoby zadeklarowane, a rozliczane tak, jak pacjenci jednorazowi. Tak samo mają być rozliczane szczepienia obowiązkowe.

- Przygotowujemy się do przyjęcia uchodźców, warto więc przeanalizować przepisy, na podstawie których będą mogli oni korzystać ze świadczeń zdrowotnych i zawczasu  poprawić to, co już dziś nie działa właściwie – dodaje Pacholicki.

 

 

Biuro Federacji PZ 30.09.2015

 

Minister zdrowia  dzieli pielęgniarki na lepsze i gorsze

Porozumienie Zielonogórskie wielokrotnie przedstawiało swoje stanowisko wobec planowanych podwyżek płac dla pielęgniarek, ministrowi Marianowi Zembali i organizacjom pielęgniarskim. Nie zgodziło się na dzielenie pielęgniarek na "lepsze" i "gorsze".

Niestety porozumienie resortu zdrowia z samorządem pielęgniarskim pominęło podwyżki dla pielęgniarek ambulatoryjnych.

- Jesteśmy zdumieni faktem pominięto w negocjacjach około 30 tyś pielęgniarek zatrudnionych w praktykach POZ oraz mających umowy z NFZ - podkreśla Marek Twardowski, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. - Nie zgadzamy się z takim stanowiskiem. Wymaga ono pilnej rewizji.

- Jak dodaje Marek Twardowski Porozumienie  Zielonogórskie zawsze negocjowało warunki pracy dla wszystkich lekarzy POZ, nawet nie będących członkami PZ i nie dzieliło lekarzy POZ na "lepszych" i "gorszych".

W czasie bezpośredniego spotkania z ministrem Marianem Zembalą Pismo w tej sprawie w najbliższych dniach trafi do Ministerstwa Zdrowia.

 

Biuro Federacji PZ 22.09.2015

 

Expressowe tempo prac Komisji Zdrowia

Federacja Porozumienie Zielonogórskie apeluje do posłów, aby podczas ostatnich dni urzędowania w Sejmie nie tworzyli zapisów prawnych, które później niekiedy latami trzeba zmieniać, a ich jakość odczują na co dzień pacjenci wspólnie z lekarzami i fizjoterapeutami.
 
Tym razem wątpliwości dotyczą pośpiesznie procedowanego, poselskiego projektu ustawy o zawodzie fizjoterapeuty, którego niektóre zapisy budzą zastrzeżenia środowiska medycznego.
 
System opieki zdrowotnej, aby był bezpiecznym dla pacjentów, musi być dobrze zaplanowany, mieć gwarancję finansowania oraz wymaga wysoko wykwalifikowanych pracowników medycznych. Lekarze, pielęgniarki, położne, aptekarze mają swój samorząd zawodowy, opisaną ścieżkę zdobywania kwalifikacji, zdawania egzaminów państwowych i uzyskiwania prawa wykonywania zawodu. Do zawodów medycznych, które chciałyby mieć uregulowany prawnie status dołączyli fizjoterapeuci.
 
W lipcu 2014 roku posłowie z Klubu Parlamentarnego PSL złożyli poselski projekt ustawy o zawodzie fizjoterapeuty oraz zmianie innych ustaw.  Zgodnie z intencją projektodawców  celem ustawy ma być ochrona życia i zdrowia pacjentów poprzez  uregulowanie wymagań  dla wykonywania czynności fizjoterapeutycznych  oraz zapewnienie weryfikacji posiadania odpowiednich kwalifikacjo do ich udzielania. Projekt przewiduje również możliwość pociągania do odpowiedzialności w przypadku nierzetelnego realizowania świadczeń przewidzianych w ustawie. Naczelna Rada Lekarska w swoim stanowisku uznała za zasadną celowość ustawowej regulacji zasad wykonywania zawodu fizjoterapeuty, ale wskazała na wątpliwości dotyczące uznania zawodu fizjoterapeuty za zawód zaufania publicznego oraz zasadność powołania samorządu zawodowego. Wiosną 2015 roku rozpoczęła prace nad projektem komisja zdrowia. W toku prac parlamentarnych środowiska medyczne zgłaszały wiele uwag, wątpliwości dotyczących głównie uregulowania wzajemnych relacji między lekarzami a fizjoterapeutami. Uregulowania wymagają kwestie dostępu do informacji dotyczących chorób, leczenia pacjentów, które posiadają lekarze. Proces leczenia wymaga koordynacji i współpracy. Za leczenie pacjenta odpowiedzialny jest lekarz. Ostatnie tygodnie pracy sejmowej Komisji Zdrowia, kiedy posiedzenia zwołuje Marszałek Sejmu wyręczając przewodniczącego komisji również w jej prowadzeniu, niestety, nie gwarantują tworzenia dobrego prawa. Pośpiech, jaki pojawia się przy tworzeniu ustaw oraz brak uwzględniania uwag zgłaszanych przez stronę społeczną muszą wywoływać słowa krytyki.

 

Biuro Federacji PZ 18.09.2015

 

Co z projektem  ustawy refundacyjnej Porozumienia Zielonogórskiego?

W tej kadencji sejmu nie ma już szans, by posłowie zajęli się projektem, przygotowanym przez ekspertów Porozumienia Zielonogórskiego - jako inicjatywa obywatelska przejdzie on do  następnej kadencji.

Przewodnicząca specjalnej podkomisji powołanej do pracy nad projektem posłanka PO Janina Okrągły przyznaje, że teraz już nie ma sensu się nim zajmować, a wcześniej nie było woli do procedowania tego dokumentu.

-”Odziedziczyłam” stanowisko przewodniczącej podkomisji po koledze, który zrezygnował z mandatu – tłumaczy Janina Okrągły. - To prawda, że nie spotykaliśmy się w tej sprawie, pomimo tego, że projekt miał nie najgorsze opinie Biura Analiz Sejmowych. Nie zwoływałam  podkomisji, bo czekałam na wielokrotnie zapowiadany rządowy projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej, by jednocześnie analizować obie propozycje. Temat jest bowiem ważny, obszerny i wymagający spokojnego zastanowienia się.

Posłanka Okrągły jest zdania, że  potrzebne są także nowe  regulacje, dotyczące leków rejestrowanych  w Unii Europejskiej, a w Polsce niedostępnych z powodu braku refundacji. Jednocześnie jej zdaniem źle się stało, że projekt, który powstał w wyniku ogromnego zaangażowania środowiska lekarzy,  nie doczekał się dalszego procedowania odkąd po pierwszym czytaniu trafił do komisji.

Brak politycznej woli wydaje się być tu kluczową sprawą. Widać to wyraźnie na odwrotnym przykładzie – gdy taka wola jest mocna.

-Tak jest w przypadku projektu ustawy o zawodzie fizjoterapeuty, który także jest obywatelski – komentuje ekspert PZ Joanna Zabielska-Cieciuch. - Mimo, że wzbudza on kontrowersje ze strony środowiska lekarzy, prace nad nim odbywają się w tempie ekspresowym. Do sejmu wpłynął 30 czerwca b.r., 7 sierpnia został skierowany do pierwszego czytania. Odbyło się ono 10 września i tego samego dnia projekt skierowano do komisji zdrowia.

Obywatelski projekt ustawy refundacyjnej autorstwa PZ  od kwietnia  2014 r. utknął w podkomisji – jak widać na dobre, przynajmniej w tej kadencji.


Biuro Federacji PZ 6.08.2015

 

Pełnomocnik rządu do spraw zdrowia publicznego powinien mieć mocną pozycję

 

Długo oczekiwana ustawa o zdrowiu publicznym miała być swoistą „konstytucją” systemu ochrony zdrowia, wyznaczającą najważniejsze kierunki polityki zdrowotnej na lata. Według niektórych ekspertów grozi nam jednak uchwalenie kolejnego prawnego bubla.

Tempo prac nad projektem jest imponujące: już został on przyjęty przez podkomisję, a podczas ostatniego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia omówiono większość punktów jej sprawozdania.

- Są duże szanse, że ustawa zostanie przyjęta jeszcze w tej kadencji  - jest przekonana Joanna Zabielska-Cieciuch, która jako ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie śledzi proces legislacyjny w sprawach zdrowia.

Można także przypuszczać, że mając większość w Sejmie, koalicja przeforsuje projekt w obecnym kształcie  i bez znaczących poprawek. Czy jednak odbędzie się to z korzyścią dla tego kluczowego aktu prawnego?

Zdaniem Zabielskiej-Cieciuch, jedną z ważniejszych kwestii, dotyczących projektu, podjął podczas ostatniego posiedzenia komisji zdrowia Maciej Piróg – doradca Prezydenta RP i były wiceminister zdrowia, który pod koniec lat 90-tych ub. wieku odpowiadał w resorcie za przygotowanie podobnej ustawy (o ustroju ochrony zdrowia w Polsce). Piróg zwrócił uwagę na brak realnego wskazania źródeł realnego finansowania, a także na niedostateczną pozycję   pełnomocnika rządu ds. zdrowia publicznego. W pierwotnej wersji projektu pełnomocnik miał mieć rangę ministra, któremu w ramach kompetencji w sprawach zdrowia podlegaliby inni członkowie rządu. Obecnie, zdaniem Macieja Piroga, funkcja ta została sprowadzona do roli „petenta” u ministra zdrowia, a to pełnomocnikowi uniemożliwi realne działanie.

Joanna Zabielska-Cieciuch zgadza się z tą opinią.

- Pełnomocnik musi mieć mocną pozycję – uważa ekspert PZ. – To konieczne do wykonywania zadań, które wykraczają poza kompetencje resortu zdrowia.

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------1

 

 

Biuro Federacji 30.07.2015

 

Lekarze rodzinni w rozterce: minister czy showman?

 

Lekarze rodzinni – świadczeniodawcy podstawowej opieki zdrowotnej z Porozumienia Zielonogórskiego rozważają możliwość wypowiadania umów z NFZ. Jest to skutek niedotrzymania zobowiązań zawartych w porozumieniu z ministrem zdrowia ze stycznia br., które nowy minister ignoruje.

- Żywiliśmy nadzieję, choć mówią, że nadzieja matką głupich. Żywiliśmy nadzieję, bo myśleliśmy, że po Bartoszu Arłukowiczu może być tylko lepiej... Żywiliśmy nadzieję i choć ona umiera ostatnia, to mamy wątpliwość, czy właśnie nie przyszedł ten moment? – Takie i podobne wypowiedzi można coraz częściej usłyszeć wśród lekarzy rodzinnych zrzeszonych w Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Twierdzą oni, że obecny minister zdrowia zachowuje się jak showman, który co czwartek ma swój Showtime i w związku z tym nie znajduje czasu, albo nie chce spotkać się z nimi by porozmawiać o funkcjonowaniu POZ.

Eksperci Porozumienia Zielonogórskiego podkreślają, że podczas tych rozmów, jeśli minister wreszcie zdecyduje się, by łaskawie ich wysłuchać, nie mają zamiaru przedstawiać w tym roku żadnych roszczeń finansowych. W założeniu tematem mają być ważne sprawy organizacyjne.

9 lipca w Zabrzu, podczas jedynego dotąd, krótkiego spotkania, na które minister zaprosił przedstawicieli PZ, zapewniał ich, że będzie przestrzegał treści porozumienia sygnowanego przez poprzednika.

Niestety wciąż tego nie widać. Z ministerstwa zdrowia nie dobiegają żadne sygnały, że podejmowane są jakiekolwiek działania mające na celu wprowadzenie zmian w ustawach o świadczeniach zdrowotnych, o działalności gospodarczej i o cmentarzach i chowaniu zmarłych, mającej skutkować stworzeniem instytucji koronera. A takie właśnie obietnice złożył lekarzom rodzinnym 7 stycznia 2015 roku Bartosz Arłukowicz.

W środowisku świadczeniodawców POZ z Porozumienia Zielonogórskiego rozczarowanie osobą nowego ministra jest powszechne. Podkreślają, że to kolejny lekarz, który na fotelu ministra zachowuje się w sposób apodyktyczny, nie toleruje innych poglądów i nie przyjmuje żadnych argumentów. Twierdzą, że ze szczególną przykrością dostrzegają, iż premier Kopacz, była minister zdrowia, powołała Mariana Zembalę wyłącznie z pobudek politycznych, a nie merytorycznych i nie kwestionując osiągnięć medycznych profesora, uważają jednak, że nie posiada on cech osoby umiejącej zarządzać polityką zdrowotną państwa.

- Patrząc na jego bieżącą działalność mamy wrażenie, że poza akcjami medialnymi nie ma zamiaru dokonywania jakichkolwiek zmian w ochronie zdrowia. Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia na temat kardiologii dziecięcej opowiadał, że wszystko w naszym kraju funkcjonuje fantastycznie. Nie ma potrzeby czegokolwiek zmieniać. Według Niego, jeśli jest dobrze, a nawet bardzo dobrze w stosunku do krajów ościennych, to czego jeszcze od niego ktokolwiek i czegokolwiek może chcieć? – przypomina ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Zabielska-Cieciuch.

Lekarze PZ uważają, że minister nie zamierza dotrzymać słowa. - W tej sytuacji czujemy się zwolnieni z obowiązków nałożonych na nas tym Porozumieniem i rozważymy, czy nie należy naszych umów wypowiedzieć w 45 - dniowym terminie, ze skutkiem w październiku tego roku – kwitują eksperci Porozumienia Zielonogórskiego.

(***)

 

Biuro Federacji PZ  30.07.2015

 

Plan finansowy NFZ na 2016 r. daleki od oczekiwań lekarzy rodzinnych

 

Według komentarzy niektórych ekspertów, z planu finansowego NFZ na przyszły rok wynikają największe korzyści dla podstawowej opieki zdrowotnej, która zanotuje najwyższy procent wzrostu nakładów. Zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego suche liczby nie przekładają się jednak na zbyt optymistyczne prognozy.

Przedstawiony niedawno plan finansowy NFZ na 2016 rok zakłada wzrost nakładów na POZ o 20,9 proc.(z 7,7 mld zł do 9,4 mld zł). Stanowi to 13,7 proc. przyszłorocznego budżetu funduszu.

- To wciąż za mało w stosunku do potrzeb i roli POZ w systemie ochrony zdrowia – komentuje Wojciech Pacholicki wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. - Od dawna rekomendujemy, by POZ była finansowana na poziomie 20 proc. budżetu, jak jest to w większości krajów Unii Europejskiej. Warto także przypomnieć, że za czasów kas chorych na POZ przeznaczano 15-19 proc., w zależności od województwa. Mamy więc do czynienia z degradacją tej kluczowej dla pacjentów części systemu. Planowany wzrost nakładów to tylko powrót do sytuacji z 2009 roku. Stanowczo nas to nie satysfakcjonuje.

Pacholicki zwraca także uwagę na fakt, który umyka niektórym ekspertom: w planie dotyczącym POZ zawarto także transport sanitarny oraz  nocną i świąteczną opiekę lekarską. Przeznaczone na nie środki nie trafią przecież do przychodni POZ i nie przełożą się na poprawę jej jakości. Tym bardziej, gdy błędne decyzje resortu doprowadziły do niespotykanych dotąd niekorzystnych zjawisk. W tym roku po raz pierwszy w historii w Polsce niezależne ośrodki badawcze zanotowały wzrost kolejek do lekarzy rodzinnych jako „skutek uboczny” tzw. pakietu kolejkowego - jednego ze sztandarowych pomysłów ministra Arłukowicza, który miał przynieść same korzyści.

Porozumienie Zielonogórskie krytycznie odnosi się także do sposobu finansowania innych elementów systemu. Na lecznictwo szpitalne NFZ planuje przeznaczyć 43,5 proc.  budżetu, czyli o ok. 5 proc. więcej niż w tym roku. Natomiast na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną nakłady wzrosną o ok. 3,5 proc.

- Wbrew nieustannym zapewnieniom resortu o konieczności ograniczenia lecznictwa szpitalnego na rzecz ambulatoryjnego, nadal  zachowuje się  nieprawidłowe proporcje – zauważa Wojciech Pacholicki. – W przyszłorocznym planie finansowym NFZ nie widać zmiany tej tendencji. Nawet przy dobrej woli trudno mieć nadzieję, że obecny rząd zacznie realizować swoje zapowiedzi na temat ochrony zdrowia. Nic nie wskazuje na to, że spowoduje to także zmiana szefa resortu. Kolejny minister unika merytorycznej dyskusji ze środowiskiem, skupiając się na działaniach propagandowo-wizerunkowych. Wycieczki po Polsce w świetle kamer nie zastąpią merytorycznej dyskusji, której oczekuje nie tylko Porozumienie Zielonogórskie, ale też inne lekarskie organizacje, a przede wszystkim pacjenci.??

 

Biuro Federacji PZ 23.07.2015

 

Lekarze rodzinni o podwyżkach w POZ

 

Pomimo bezprecedensowej podwyżki stawki kapitacyjnej, która przyniosła wzrost przychodów lekarzy rodzinnych  niemal o połowę, nie zlecają oni więcej badań diagnostycznych – to główna teza artykułu opublikowanego 20.07.2015 r. w Dzienniku Gazecie Prawnej.

 

W tytule tekstu stwierdzono wprost, że lekarze „przejedli” swoją podwyżkę, a z samej treści wynika, że zrobili to kosztem pacjentów. Przekaz jest jasny: dobre państwo dało więcej na podstawową opiekę zdrowotną, ale pazerni lekarze wszystko roztrwonili. Dla kogoś, kto jest bardziej zorientowany w problemach POZ od autorki artykułu, jasne jest także co innego: ani podwyżka nie jest „bezprecedensowa”, ani przychody lekarzy nie wzrosły o połowę (w tym przypadku „niemal” nie robi wielkiej różnicy), a czy badań jest rzeczywiście mniej – to sprawa co najmniej dyskusyjna.

Na poparcie tej karkołomnej tezy Elżbieta Puacz, prezes Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych, mówi o enigmatycznych „sygnałach” płynących z pracowni diagnostycznych, dodatkowo autorka tekstu wspiera się statystykami NFZ. Dotyczą one jednak tylko pierwszego kwartału (dane dotyczące II kw. są przekazywane do funduszu przez świadczeniodawców do 20 lipca), nie mogą więc być miarodajne.

- Za wcześnie na tego rodzaju analizy, tym bardziej, że tegoroczny pierwszy kwartał był specyficzny – podkreśla Wojciech Pacholicki wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. – Na początku roku trwał spór Porozumienia Zielonogórskiego z resortem, nie było wiadomo, jaki jest zakres kompetencji lekarzy rodzinnych w kwestii zlecanych badań. Poza tym miesiące styczeń, luty, marzec to okres wzmożonych zachorowań na infekcje dróg oddechowych, więc w przychodniach POZ dominują pacjenci z tym problemem. Żeby rzetelnie ocenić wpływ zmian finansowania POZ na liczbę zleconych badań, należałoby wziąć pod uwagę statystyki z całego roku.??Nawiasem mówiąc, założenie, że liczba badań diagnostycznych przekłada się na jakość opieki medycznej, także nie należy do prawdziwych. Nie jest to miarodajny wskaźnik jakości.

Zatem na tym etapie realizacji kontraktów w POZ, w połowie bieżącego roku, nie mając twardych i rzetelnych danych, nie można absolutnie postawić tezy, że lekarze obecnie zlecają mniej badań.

Ktoś kto nie zna szczegółowego i dość skomplikowanego mechanizmu finansowania POZ w 2015 roku oraz jego różnic w stosunku do lat poprzednich, poprzez samo spojrzenia na suche cyfry 140 złotych obecnej stawki bazowej do 96 złotych w roku 2014 może wyciągnąć fałszywy wniosek, że o taką dużą kwotę wzrosło finansowanie.

Należy przypomnieć zatem, że NFZ zlikwidował bieżącym roku osobne finansowanie niektórych chorób kardiologicznych, diabetologicznych oraz układu oddechowego. Ponadto przestał finansować pacjentów, którzy zostali negatywnie zweryfikowani poprzez system e-WUŚ w Centralnym Wykazie Ubezpieczonych - w wielu przychodniach skreślono ponad 10 procent pacjentów. Sama stawka kapitacyjna zmieniła zatem swój charakter i wymiar. Nie można również nie dostrzec jak wiele obowiązków płatnik dołożył w POZ mi.in od stycznia zwiększając obowiązki biurokratyczne związane ze sprawozdawczością. Pojawiła się poza tym ogromna grupa pacjentów okulistycznych i dermatologicznych, którzy zostali przesunięci z AOS do POZ.

- Sam wzrost bazowej stawki rzeczywiście spowodował wzrost dochodów dużych, sieciowych przychodni, których lekarze nigdy nie mieli motywacji do pozyskiwania pacjentów z cukrzycą czy chorobami układu krążenia – mówi Wojciech Pacholicki, podkreślając, że wymagało to aktywności ze strony przychodni. – W pozostałych przypadkach nie ma o tym mowy.

Eksperci Porozumienia Zielonogórskiego zauważają także, że obecny poziom finansowania POZ wrócił do tego z 2009 roku, ale nadal nie odzwierciedla faktycznych potrzeb medycyny rodzinnej. Finansowanie POZ w Polsce jest na poziomie 11-13 proc., podczas gdy w krajach Europy Zachodniej to 20 proc. Ale o to nie da się już winić lekarzy rodzinnych…?

 

Biuro Federacji PZ 03.07.2015

 

Przejęcie POZ sposobem na szpitalne długi

 

13 tysięcy pacjentów w Łapach (podlaskie) może zostać od września pozbawionych opieki swoich lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej – wszystko przez nieprzemyślane decyzje dyrektora powiatowego szpitala, który znalazł kuriozalny sposób na długi swojej placówki.

Szpital powiatowy w Łapach ma poważne problemy finansowe, a jego nowy dyrektor (objął swoją funkcję kilka miesięcy temu) podejmuje decyzje, które budzą społeczny sprzeciw. Właśnie zlikwidował oddział ginekologiczno-położniczy – niegdyś wizytówkę szpitala. Ten ruch ma przynieść oszczędności i – jak wynika z tego, co dyrektor opowiada na różnych spotkaniach – ograniczenie działalności szpitala to jego kluczowy pomysł na wyjście z długów.

Pojawił się także inny, który może dotknąć lekarzy POZ, od wielu lat dzierżawiących na przychodnię jeden ze szpitalnych budynków. Wszyscy otrzymali wypowiedzenia najmu i… propozycję pracy. Sprawa dotyczy siedmiorga lekarzy, prowadzących swoje praktyki w Łapach przynajmniej od kilkunastu lat i mających pod opieką ok. 13 tysięcy pacjentów.

- Pomysł dyrektora szpitala polega na przejęciu POZ – relacjonuje Joanna Zabielska-Cieciuch, która podjęła interwencję w tej sprawie z ramienia Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie. – POZ nie przynosi strat, więc stała się łakomym kąskiem. Kiedy kilkanaście lat temu POZ ledwo przędła, zmuszano nas do prywatyzowania. Lekarze rodzinni sobie poradzili, system się sprawdził, przychodnie nie bankrutują, nawet gdy w wielu miejscach nie przynoszą kokosów. I teraz się okazuje, że jednym ruchem można zmienić całą filozofię – zniszczyć czyjś wieloletni dorobek i wrócić do starej koncepcji przychodni z lekarzami na etatach.

Dyrektor szpitala początkowo chciał rozwiązać umowy najmu z miesięcznym okresem wypowiedzenia. Po protestach ostatecznie lekarze z Łap mają trzy miesiące na opuszczenie budynku. Termin mija 31 sierpnia tego roku. Dyrektor najwyraźniej liczy na to, że do tego czasu dostanie kontrakt z NFZ na świadczenia POZ. Jeśli jednak jego jednostka go nie dostanie (bo np. nie znajdzie chętnych do pracy), może pojawić się poważny problem. Podlaski Związek Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie podjął już w tej sprawie kroki prawne. W sprawę ratowania szpitala zaangażowali się radni powiatowi (niestety, z opozycyjnej mniejszości), parlamentarzyści wszystkich opcji, a także burmistrz Łap. Dla lokalnej społeczności przyszłość szpitala jest niezmiernie istotna nie tylko w kontekście ochrony zdrowia – to jeden z ostatnich w tym mieście dużych pracodawców. Upadek placówki oznacza więc nie tylko kłopoty pacjentów, ale ma społecznie szerszy wymiar. Dla lekarzy rodzinnych to także ostrzeżenie.

- To, co się dzieje w Łapach, może być przestrogą dla wszystkich kolegów, którzy prowadzą swoje praktyki w wynajmowanych lokalach – uważa Joanna Zabielska-Cieciuch. – Lekarze w Łapach przeprowadzili w dzierżawionym budynku remonty, pracują w tym budynku od kilkunastu lat, ale dla właściciela nieruchomości to nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko wątpliwy zysk, kosztem dobrze działającej przychodni, lekarzy, a także pacjentów.

Lekarze z Łap zapowiedzieli, że nie opuszczą przychodni. Nie zamierzają także skorzystać z propozycji dyrektora szpitala i zatrudniać się w nowej placówce - jeśli w ogóle taka powstanie.

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Biuro Federacji PZ 30.05.2015

 

Medycyna rodzinna, głupcze!

Tak parafrazując hasło Billa Clintona zaapelował do decydentów resortu zdrowia Jarosław Pinkas ekspert  Pracodawców RP. Jago analiza polityki zdrowotnej zakończyła XV Kongres Medycyny Rodzinnej w Karpaczu.

Pozostali uczestnicy debaty dr Jacek Krajewski, prof. Tomasz Tomasik również nie szczędzili słów krytyki.

Marek Twardowski wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego został nagrodzony burzliwymi oklaskami za stwierdzenie, iż system ochrony zdrowia jest chory, bo tylko ktoś nienormalny może sądzić, że przy obecnym finansowaniu opieka zdrowotna może funkcjonować normalnie.

W niedziele 31 maja kończy się jubileuszowy XV Kongres Medycyny Rodzinnej w Karpaczu. Ponad 1300 lekarzy, pielęgniarek i menadżerów z całej Polski, uczestniczyło w ponad 60 sesjach, kursach i zajęciach praktycznych. Po raz pierwszy organizatorem spotkania obok Kolegium Lekarzy Rodzinnych była Federacja Porozumienie Zielonogórskie, która prezentowała zagadnienia związane z organizacją i zarządzaniem praktykami lekarskimi.

Niezadowolenie z relacji między lekarzami rodzinnymi, a decydentami systemu ochrony zdrowia było wyrażane w wielu dyskusjach oficjalnych i kuluarowych.

- Musimy przywrócić godność lekarza rodzinnego – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie – to niedopuszczalne by publicznie deprecjonować zawód lekarza, co miało miejsce w styczniu 2015. Jeśli ta tendencja będzie trwała, pacjenci za kilka lat, zwłaszcza w małych miejscowościach, zostaną pozbawieni opieki lekarzy POZ, lekarzy rodzinnych już nie będzie, a koszt utrzymania zespołów internisty i pediatry będzie zbyt wysoki. Mamy najmniejszą liczbę chętnych na tę specjalizację - już teraz mamy kandydatów tylko na 50 proc. miejsc rezydenckich, a średnia wieku lekarzy w praktykach wynosi 58 lat.

- Tymczasem w zawodzie lekarza specjalisty medycyny rodzinnej pracują głownie entuzjaści, którzy leczą tych samych pacjentów od kilkudziesięciu lat. Niestety, decydenci zamiast promować medycynę rodzinną, próbują poprawiać sytuację w POZ uzupełniając kadry lekarzami o węższych specjalnościach – ubolewa wiceprezes PZ Wojciech Pacholicki. Jest czym się martwić, w ubiegłym roku wszyscy lekarze podstawowej opieki zdrowotnej udzielili ponad 140 mln porad.

- Ważny na Kongresie jest także aspekt łączący lekarzy POZ - mówi Joanna Zabielska – Cieciuch ekspert PZ. - Ze względu na napięty program wiele burzliwych dyskusji i debat toczyło się w kuluarach i po zakończeniu wykładów. 

- To szansa na integrację środowiska lekarskiego  - stąd temat spotkania: „Razem dla zdrowia”. Im więcej łączy lekarzy tym lepiej dla pacjenta – podkreśla Tomasz Tomasik, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Uczestnicy kongresu dzielili się najnowszą wiedzą z kardiologii, endokrynologii, antybiotykoterapii,  z genetyki i chorób rzadkich, na które choruje około 2 mln osób. Jedna z sesji poświęcona była efektom i wadom wprowadzenia pakietu onkologicznego. Lekarze wzięli też udział w warsztatach dolnośląskiej szkoły USG. Chętni mogli skorzystać z warsztatów biegowych oraz  Nordic Walking. Swoją wiedzę będą przekazywać pacjentom, którzy w ramach profilaktyki i  terapii wielu chorób powinni zwiększyć swoją aktywność fizyczną.

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Biuro Federacji PZ 23.04.2015

 

Jakie zadania lekarza POZ? Porozumienie Zielonogórskie krytykuje propozycje resortu

Projekt rozporządzenia ministra zdrowia, dotyczącego zakresu zadań lekarza, pielęgniarki i położnej podstawowej opieki zdrowotnej, będzie jednym z ważniejszych punktów jutrzejszego (24.04.) posiedzenia zespołu roboczego do spraw pakietu onkologicznego i POZ.
Federacja Porozumienie Zielonogórskie przedstawi resortowi swoje uwagi do projektu. Zdaniem Federacji, wymaga on gruntownych zmian, a część zapisów jest nie do przyjęcia.

Eksperci PZ określają projekt jako „jednostronny i asymetryczny”, zwracając uwagę, że na lekarzy, pielęgniarki i położne nakłada się wykonanie określonych działań bez dostarczenia do tego stosownych narzędzi, nie zobowiązuje drugiej strony np. do współpracy. Ponadto proponowane zapisy są bardzo ogólne i dają możliwość różnej interpretacji.

PZ uważa, że przepisy wykonawcze wynikające z ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (której aktem wykonawczym jest opiniowane rozporządzenie)  powinny określać tylko te zadania, które są finansowane ze środków publicznych. Tymczasem propozycje resortu znacznie wykraczają poza ten zakres.

Część projektowanych przepisów dotyczy świadczeniodawców udzielających świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej, a nie lekarzy, pielęgniarek, położnych POZ, którzy nie muszą być świadczeniodawcami.

W opinii PZ wydawanie takiego rozporządzenia nie jest niezbędne – wystarczy zmienić ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Jeśli już jednak takie rozporządzenie ma być wydane, zdaniem Federacji powinno być zgodne z rozporządzeniem „koszykowym w poz”. W przeciwnym razie powstaną różnice interpretacyjne utrudniające wykonywanie świadczeń, np. w sytuacji, gdy zadanie nie będzie świadczeniem gwarantowanym lub odwrotnie.

Ponadto PZ uważa, że za zwiększaniem zakresu zadań w podstawowej opiece zdrowotnej, powinien iść wzrost nakładów na POZ.

Porozumienie Zielonogórskie przedstawi na jutrzejszym spotkaniu także szczegółowe uwagi do projektu.

Równie ważnym punktem tego posiedzenia będzie omówienie spraw związanych z nowelizacją rozporządzenia ministra zdrowia z dnia 18 grudnia 2014r  w sprawie zakresu niezbędnych informacji gromadzonych przez świadczeniodawców, szczegółowego sposobu rejestrowania tych informacji oraz ich przekazywania podmiotom zobowiązanym do finansowania świadczeń ze środków publicznych. W trakcie spotkania w resorcie zdrowia w dniu 25 marca przedstawiciele Federacji PZ otrzymali w zapewnienie, że nowelizacja ta uwzględni zapisy porozumienia z dnia 7 stycznia zawartego przez FPZ, ministra zdrowia i prezesa NFZ.

 

Biuro Federacji PZ 25.03.2015

 

 

Informacja ze spotkań zespołów ds. POZ i Pakietu Onkologicznego

 

(Warszawa 25.03.2015 r.)

Zespół ds. Pakietu Onkologicznego, ustalił, że zwiększy się katalog rozpoznań na podstawie których, będzie można wystawić karty DILO.
Poruszono także kwestię rozliczeń hospitalizacji pacjentów onkologicznych w ramach świadczeń bezlimitowych.

Podczas spotkania wyjaśniano także, jak prawidłowo powinna zostać wypełniona karta DILO.

W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia, Porozumienia Zielonogórskiego, Kolegium Lekarzy Rodzinnych, Naczelnej Izby Lekarskiej, Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej oraz konsultanci ds. onkologii.

W pracach zespołu ds. POZ uczestniczyli przedstawiciele wszystkich organizacji reprezentujących POZ.
Wśród ważniejszych z omawianych spraw, były techniczne kwestie dotyczące m.in. kart DILO, które trzeba wypełniać ręcznie – ministerstwo ma przygotować ostateczną wersję karty, którą informatycy POZ dostosują do programów, z których korzystają przychodnie.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że jest już w trakcie konkursów na szkolenia onkologiczne, o które wnioskowali lekarze rodzinni.

Omówiono także kwestie szkoleń jakie będą musieli przejść pediatrzy i interniści, by uzyskać uprawnienia do stałej pracy w POZ.

Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego komentując spotkanie podkreślił, że lekarze AOS – mogą wypisywać karty uprawniające do szybkiej ścieżki leczenia onkologicznego, dopiero po rozpoznaniu nowotworu.  Jego zdaniem to wielki błąd i w wielu przypadkach wydłużanie czasu leczenia. Aby pacjenci szybko mogli otrzymać karty i rozpocząć hospitalizację, wielu lekarzy AOS - odsyła ich do POZ.

Z kolei Marek Twardowski, wiceprezes PZ, zwrócił uwagę że z powodu rosnącej biurokracji obecnie wizyta pacjenta w poradni lekarza rodzinnego trwa kilka minut a powinna, co najmniej 15.

Poruszono także kwestę zmian w sprawozdawczości POZ w 2015 r.

Ostatnim tematem, który ciągle jest przedmiotem sporu świadczeniodawców POZ z Ministerstwem Zdrowia była kwestia wadliwego sposobu weryfikacji ubezpieczonych. Jak podkreślał Krajewski, to wielka kompromitacja dla NFZ, bo ciągle zdarzają się przypadki pacjentów ubezpieczonych, którzy w systemie e-WUŚ wyświetlają się jako nie posiadający ubezpieczenie zdrowotnego.  – Takie narzędzie nie może być podstawą rozliczania świadczeń - dodał.
Marek Twardowski wystąpił z wnioskiem do Ministerstwa Zdrowia, żeby przyjrzało się temu problemowi w trybie nadzoru nad NFZ.

Kolejne, zaplanowane na 22 kwietnia 2015 r. spotkanie dotyczące POZ,  będzie poświęcone zmianom w projekcie rozporządzenia w sprawie zakresu zadań lekarza, pielęgniarki i położnej podstawowej opieki zdrowotnej.

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Biuro Federacji PZ 24.03.2015

 

Jutro w resorcie spotkanie dwóch zespołów do spraw POZ i pakietu onkologicznego


Jacek Krajewski i Marek Twardowski będą reprezentowali Federację Porozumienie Zielonogórskie w zaplanowanym na środę (25 marca), spotkaniu zespołu do spraw POZ, powołanego przez Ministerstwo Zdrowia m.in. w związku z pakietem onkologicznym. Spotkanie rozpocznie się o 17.00.
W piśmie do resortu prezes PZ Jacek Krajewski przedstawił kilka zagadnień, które w opinii organizacji wymagają poruszenia podczas pracy zespołu, a także – niekiedy pilnych rozwiązań.
Jacek Krajewski proponuje omówić projekt rozporządzenia w sprawie zakresu zadań lekarza, pielęgniarki i położnej podstawowej opieki zdrowotnej, a także problem postępującego niedoboru  lekarzy i pielęgniarek pozostającego w  związku z niską motywacją do pracy w podstawowej opiece zdrowotnej oraz nieprawidłowo przebiegającego procesu kształcenia nowych kadr.
Na liście spraw wymagających regulacji jest także czas trwania porady lekarskiej w POZ. Jacek Krajewski podkreśla w piśmie, że problem ten jest nieuregulowany i komentowany wyłącznie tak, że „porada pacjenta powinna trwać tyle ile potrzeba”.
Ponadto PZ proponuje zająć się problemem rozliczania świadczeń dla pacjentów nieuprawnionych do świadczeń oraz nieporozumieniami ze środowiskiem onkologicznym, spowodowanymi odsyłaniem pacjentów po leczeniu onkologicznym do dalszego leczenia i monitorowania u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.
Przedstawiając propozycje na spotkanie, prezes PZ wyraził  nadzieję, że będzie ono „początkiem konstruktywnych działań zmierzających do poprawy warunków pracy tego segmentu opieki zdrowotnej w naszym kraju, a w konsekwencji poprawy jakości świadczeń.”
Jutro w Ministerstwie Zdrowia odbędzie się także drugie spotkanie Zespółu ds. Pakietu Onkologicznego. Rozpocznie się o godz. 15.00. Porozumienie Zielonogórskie będą reprezentowali: Wojciech Pacholicki - wiceprezes oraz Marek Sobolewski, ekspert ds legislacji.
- Liczymy, że Ministerstwo odpowie na nasze pytania dotyczące funkcjonowania pakietu - mówi Pacholicki. – Dziś, po blisko trzech miesiącach funkcjonowania, czas na podsumowanie i korekty.

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Biuro Federacji PZ 10.03.2015

 

Lubuskie: NFZ oszukuje lekarzy rodzinnych i nie dotrzymuje umowy

 

Finansowanie przez NFZ pacjentów negatywnie zweryfikowanych w e-WUŚ przez trzy okresy rozliczeniowe okazało się fikcją – alarmuje Marek Twardowski, prezes Lubuskiego Porozumienia Zielonogórskiego, zapowiadając stanowcze kroki prawne. 

Marek Twardowski otrzymuje liczne sygnały od świadczeniodawców POZ województwa lubuskiego, że pacjenci, którzy wypełnili oświadczenia o posiadaniu prawa do ubezpieczenia zdrowotnego w styczniu tego roku i winni być zweryfikowani jako ubezpieczeni i opłacani przez 3 kolejne okresy rozliczeniowe tj. luty, marzec, kwiecień 2015 - nie zostali tak zweryfikowani. Oznacza to, że i w styczniu i w lutym i być może w marcu, są leczeni u lekarzy rodzinnych bez zapłaty ze strony NFZ – czyli za darmo.

Prezes Lubuskiego Związku Lekarzy Pracodawców POZ „Porozumienie Zielonogórskie” napisał w tej sprawie pismo do dyrektora lubuskiego oddziału NFZ, w którym podkreślił, że jest to ewidentne złamanie zapisu umowy między lekarzami POZ a oddziałem. „(…) Nie może być tak, żeby w demokratycznym państwie prawnym jedna strona umowy wykorzystywała drugą stronę umowy, wręcz ją oszukując – bo jak inaczej nazwać niezapłacenie mimo stosownych zapisów w umowie?” – czytamy w piśmie. 

Twardowski jest przekonany, że to nie jest pomyłka NFZ, tylko celowe działanie, i to zapewne nie tylko w jednym regionie. 

- To po prostu oszukiwanie lekarzy rodzinnych– mówi. – na razie analizujemy skalę problemu w naszym województwie, gdzie do Porozumienia Zielonogórskiego należy ok. 80 proc. podmiotów POZ. W ciągu kilku dni będziemy mieć konkretne dane, które przedstawimy na konferencji prasowej. Zapewniam, że nie zostawimy tej sprawy i podejmiemy odpowiednie kroki prawne. Odpowiednie – to znaczy stanowcze, zgodne z prawem i jak najmniej dotykające pacjentów. To nie oni są winni bałaganowi, który panuje w systemie weryfikacji ubezpieczeń. Część zweryfikowanych negatywnie w e-WUŚ przedstawia dokumenty, potwierdzające ich prawo do leczenia finansowanego przez NFZ. 

- Jak widać na bałaganie w Centralnym Wykazie Ubezpieczonych, Fundusz tylko zyskuje – przede wszystkim finansowo, a kolejni prezesi NFZ nie są wstanie tego uporządkować – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. - Tracą na tym przede wszystkim pacjenci, którzy zostają pozbawieni opieki lekarza rodzinnego, którego sami wybrali  i nie  mogą  skorzystać np. z programów zdrowotnych.

Krajewski dodaje, że rozwiązaniem tej nieudolności urzędniczej jest wprowadzenie bezpłatnej podstawowej opieki zdrowotnej dla każdego.

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Biuro Federacji PZ 27.02.2015

 

Karty zgonu dla biurokratów


- Lekarze rodzinni z Porozumienia Zielonogórskiego od lat mówią o konieczności powołania instytucji koronera mówi Joanna Szeląg, ekspert PZ. - Natomiast Minister Zdrowia zamiast skupić się na rzeczywistym problemie znów wprowadza pozorne zmiany i dokłada lekarzom kolejne biurokratyczne obowiązki – tym razem związane z wystawianiem karty zgonu.

1 marca 2015 r. wejdzie w życie nowe rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie wzoru karty zgonu. W rozporządzeniu określono zakres danych, jakie będą zawarte w karcie zgonu od dnia 1 marca 2015 r. do dnia 1 stycznia 2018 r. Rozszerzono znacznie zakres wymaganych danych.

- Wiele z nich to dane zbędne, a czasem nawet niedostępne dla lekarza stwierdzającego zgon – zauważa Tomasz Zieliński, ekspert z Porozumienia Zielonogórskiego. – Mam wrażenie, że jest to kolejny przykład przerzucania na lekarzy obowiązków urzędników, w tym wypadku urzędów statystycznych.

Według nowych wzorów, w karcie należy wpisać – jeśli są znane – m.in. w przypadku dziecka do roku życia: godzinę urodzenia, informacje o stanie jego zdrowia w chwili urodzenia: długość, ciężar ciała, punkty w skali Apgar, informacje o przebiegu ciąży i porodzie(okres trwania ciąży, wielorakość porodu oraz liczbę dzieci urodzonych przez matkę). Ponadto należy podać wykształcenie zmarłego, miejsce zamieszkania zmarłego, w tym okres przebywania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na obszarze danej gminy.

Po co te wszystkie dane?

- Miałoby to może jeszcze uzasadnienie, gdyby istniała instytucja koronera, co Porozumienie Zielonogórskie postuluje od dawna – mówi Tomasz Zieliński. – Osoba zawodowo zajmująca się stwierdzaniem zgonu i wystawianiem kart zgonu miałaby możliwość analizowania każdego przypadku. Obecnie jednak najczęściej zgon stwierdza lekarz rodzinny, dla którego nie jest to podstawowy obowiązek.

Tomasz Zieliński zwraca także uwagę na absurdy niektórych punktów w karcie, jak np. pytanie ”Czy była przeprowadzona sekcja zwłok lub inne badania post mortem?”

- Musimy odpowiedzieć TAK, bo przecież stwierdzamy zgon, czyli badamy post mortem – mówi Zieliński. – Obok pojawia się kolejne pytanie: „ Czy przyczyna zgonu podana powyżej uwzględnia wyniki sekcji zwłok?” W przeważającej liczbie przypadków trzeba odpowiedzieć NIE, co może sugerować, że lekarze przeprowadzają sekcje zwłok, ale ich wyników nie uwzględniają.

- Jak widać biurokraci z Ministerstwa Zdrowia uważają, że zwiększając liczbę rubryk do wypełnienia, poprawią system – mówi Joanna Szeląg . - Rzeczywiste problemy wciąż pozostają nierozwiązane.

 

 

Biuro Federacji PZ 25.02.2015

 

Zespół ds. pakietu onkologicznego rozpoczął pracę

 

Dwie godziny trwało pierwsze posiedzenie zespołu roboczego do spraw funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej, w tym pakietu onkologicznego. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele lekarzy POZ, nowy konsultant medycyny rodzinnej oraz konsultanci krajowi w zakresie onkologii.

- Pakiet onkologiczny to nowy twór, który został wprowadzony bez pilotażu, ze wszystkimi - również negatywnymi konsekwencjami. Ten zespół, który dziś rozpoczął pracę, ma generować dobre zmiany, by pakiet wreszcie zaczął funkcjonować sprawnie – mówi Wojciech Pacholicki, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.  

Omawiając zagadnienia pakietu onkologicznego lekarze zwrócili uwagę na kilka kwestii: Np. Karta podzieliła pacjentów na tych, którzy uzyskają dostęp do szybkiej ścieżki i tych, dla których diagnostyka się wydłużyła. To bardzo ważne, gdyż w niektórych sytuacjach karta leczenia onkologicznego wydłużyła także czas leczenia, bo nie można pomijać niektórych jej etapów. Obecni uznali także, iż w onkologii dziecięcej karta nie jest potrzebna, bo ten model leczenia jest wystarczająco szybki.

- Z punktu widzenia pacjenta było to bardzo istotne spotkanie – podkreślał Andrzej Zapaśnik, ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie. - Sztywne podzielenie środków w onkologii negatywnie przekłada się na tych, którzy już maja wdrożone leczenie często ich czas leczenia się wydłuża - to nieetyczne.

Spotkanie dotyczyło także reorganizacji pracy POZ. Lekarze wrócili do nierozwiązanych kwestii, które poruszali w trakcie grudniowych negocjacji z ministerstwem - likwidacji skierowań do okulistów i dermatologów. Zwrócili uwagę, że konieczne jest wydłużenie średnio czasu wizyty z 7 do 15 minut. Ze względu na „dziurawy” system eWUŚ postulowali także zmianę zasad weryfikacji ubezpieczonych. Przedstawiciele PZ uzgodnili z Ministerstwem Zdrowia, że kwestiami POZ zajmie się osobna grupa ekspertów, który będzie się spotykała niezależnie.

Kolejne spotkanie zespołów omawiających problemy  zarówno POZ jak i pakietu onkologicznego odbędzie się pod koniec marca.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Biuro Federacji PZ 25.02.2015

 

26 lutego zaczyna prace zespół ds. pakietu onkologicznego

 

Powołanie takiego zespołu było jednym z efektów Federacji Porozumienie Zielonogórskie zawarcia porozumienia z resortem zdrowia, do którego doszło 7 stycznia b.r.

Ministerstwo Zdrowia zaprosiło przedstawicieli Porozumienia Zielonogórskiego na pierwsze posiedzenie zespołu roboczego do spraw funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej, w tym pakietu onkologicznego. W zaproszeniu napisano, że do zadań zespołu będzie należeć m.in.: analiza pierwszych sześciu miesięcy funkcjonowania pakietu onkologicznego, wartości indywidualnych wskaźników rozpoznawania nowotworów oraz zasadności zamian ustawowych w zakresie karty diagnostyki i leczenia onkologicznego.

- Skład zespołu nie jest nam znany, minister go nie ujawnił – mówi jeden z zaproszonych na posiedzenie przedstawicieli PZ, wiceprezes Wojciech Pacholicki. – Mimo wszystko zakładamy, że powołanie zespołu nie ma charakteru propagandowego, tylko rzeczywiście chodzi o solidną pracę , która będzie służyć poprawieniu najbardziej kontrowersyjnych zapisów pakietu. Nasza organizacja ma liczne uwagi do jego funkcjonowania, przedstawimy własną analizę, dotyczącą pierwszych dwóch miesięcy. Najwięcej kontrowersji i niejasności dotyczy opieki specjalistycznej. Wiele również wiąże się z praktyką lekarzy POZ.

Wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie oczekuje, że pierwsze spotkanie zespołu będzie konkretne i merytoryczne. Powinno ujawnić największe wady obecnych rozwiązań zgłaszanych przez wiele organizacji lekarskich i pacjenckich oraz wskazać kierunek i harmonogram dalszych prac.

Spotkanie zaczyna się o godz. 14.00, o jego efektach będziemy informować. 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Biuro Federacji PZ 19.02.2015

 

Czy lekarze POZ mają finansować leczenie nieubezpieczonych?

Porozumienie Zielonogórskie wystąpi do prezesa NFZ o jednoznaczną interpretację przepisów, dotyczących finansowania porad udzielanych pacjentom na podstawie oświadczeń. Prawo jest bowiem w tej kwestii niejasne, a z informacji jednego z oddziałów NFZ wynika, że koszty takich świadczeń pokryją sami lekarze.

- Pacjent, którego ubezpieczenia nie potwierdził system eWUŚ, a twierdzi, że jest ubezpieczony, ma prawo złożyć oświadczenie – mówi Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. Lekarz w takiej sytuacji udziela porady, tak jak pacjentowi ubezpieczonemu. Nierozstrzygnięta zostaje kwestia finasowania tych porad.

Do końca ubiegłego roku sprawa była jasna: chory – ubezpieczony czy nie – teoretycznie mógł korzystać z porad lekarskich na podstawie oświadczenia bez ograniczeń. Od 1 stycznia b.r. NFZ wprowadził trzymiesięczny „termin ważności” takiego dokumentu, jednocześnie nie precyzując, czy po tym okresie pacjenta można uznać za osobę nieubezpieczoną, jeżeli system eWUŚ nadal tego nie potwierdza.

– Z odpowiedzi, jaką nasz związek otrzymał od lubuskiego oddziału funduszu wynika jednoznacznie, że oświadczenie pacjenta o prawie do ubezpieczenia jest ważne tylko przez trzy kolejne okresy sprawozdawcze, czyli trzy miesiące kalendarzowe. Potem fundusz już nie będzie finansował pacjenta, który chciałby złożyć kolejne oświadczenie – wyjaśnia  Marek Twardowski, szef lubuskiego Porozumienia Zielonogórskiego.

Oznacza to, że lekarz podstawowej opieki zdrowotnej otrzyma za takiego pacjenta stawkę kapitacyjną jedynie za okres trzech miesięcy. Jeśli po tym czasie pacjent zgłosi się na wizytę, to NFZ jej nie sfinansuje.

- Nie możemy się zgodzić na to, by koszty źle działającego systemu ponosili pacjenci i lekarze – dodaje Marek Twardowski.  System eWUŚ weryfikuje negatywnie  zarówno pacjentów nieubezpieczonych, jak i tych, którzy w rzeczywistości mają prawo do świadczeń ze środków publicznych, tylko nie dopełnili proceduralnych obowiązków. NFZ obie te grupy traktuje jednakowo, chociaż przecież ma obowiązek finansowania świadczeń wszystkich osób ubezpieczonych  a nie tylko tych, którzy taki mają status w systemie eWUŚ.
- Skala problemu jest ogromna, bo w systemie  eWUŚ ok. 3 mln Polaków nie ma potwierdzonego prawa do świadczeń – mówi Jacek Krajewski. - Nikt nie wie, ile nie ma ich naprawdę, a u ilu wynika to z błędów w systemie. A NFZ najwyraźniej nie jest zainteresowany wyjaśnieniami. Po co, skoro lekarze i tak będą leczyć wszystkich przez najbliższe trzy miesiące…

Federacja PZ 17.02.2015

 

PZ zwracało uwagę na problem z ubezpieczeniem 18-latków od 2012 roku

Wbrew ustaleniom porozumienia ze stycznia b.r., NFZ przestał płacić lekarzom rodzinnym za pacjentów negatywnie zweryfikowanych przez eWUŚ – w tym także za uczniów, którzy skończyli 18 lat i mają prawo do świadczeń zdrowotnych.

Najbardziej prozaicznym powodem, dla którego ta grupa w systemie e-WUŚ często wyświetla się na czerwono, jest fakt niezgłoszenia ich do ubezpieczenia. Problemy z uczniami w kontekście e-WUŚ Porozumienie Zielonogórskie sygnalizowało jeszcze zanim system został uruchomiony.

Także jeszcze w 2012 r. PZ zwróciło się do ministra zdrowia, ostrzegając przed  zagrożeniem, że w nowym systemie osiągnięcie pełnoletniości może stawać się przyczyną braku ubezpieczenia.

„W aktualnym stanie prawnym dziecko kończące 18 lat przestaje mieć tytuł do ubezpieczenia przy ubezpieczonym rodzicu. Jeżeli nadal się uczy, może być ubezpieczone pod warunkiem ponownego zgłoszenia jako pełnoletnie dziecko uczące się. Takie zgłoszenie wymaga posiadania informacji przez rodzica o wymaganej procedurze i dokonania zgłoszenia potwierdzonego informacją ze szkoły, że dziecko się nadal uczy” – pisał Jacek Krajewski, proponując uproszczenie tej procedury.

Zdaniem Federacji znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby to szkoła (w tym uczelnia) miała obowiązek przekazywania odpowiedniej informacji o uczniach kończących w danym miesiącu 18 rok życia do ZUS lub KRUS oraz NFZ. Na tej podstawie odpowiedni urząd dokonywałby automatycznej korekty zgłoszenia bez konieczności aktywnego działania rodzica. Wszak to tylko biurokratyczna procedura, której konieczność wykonania wynika tylko z procedur wytworzonych przez te urzędy a nie z powszechnie obowiązującego prawa.

Prezes PZ podkreślał, że urzędy państwowe są bardziej odpowiednie do tych czynności niż nieznający dokładnie prawa i wewnętrznych procedur ZUS, KRUS i NFZ rodzice.

Pomysł poparła nawet ówczesna prezes NFZ, zastrzegając jednak, że wymagałby on zmian w przepisach (co przecież było oczywiste). Jednocześnie, odpowiadając prezesowi PZ, Agnieszka Pachciarz zapewniła, że po ukończeniu 18 r. ż. uczniowie nie tracą prawa do świadczeń.

W świetle os