TELEPORADY w POZ!!! podstawowym narzędziem pracy zapewniającym bezpieczeństwo pacjentów - lekarz zbiera bardzo dokładny wywiad przez telefon TELEPORADY w POZ!!! podstawowym narzędziem pracy zapewniającym bezpieczeństwo pacjentów - lekarz zbiera bardzo dokładny wywiad przez telefon TELEPORADY w POZ!!! podstawowym narzędziem pracy zapewniającym bezpieczeństwo pacjentów - lekarz zbiera bardzo dokładny wywiad przez telefon
Lubelskie: Ludzie poluzowali, koronawirus zaatakował
Federacja PZ, 2020-07-26 09:37:43

Kilka nowych ognisk koronawirusa, setki osób w kwarantannie i izolacji, dziesiątki chorych, dwie osoby zmarłe – taka sytuacja w powiecie bialskim i Białej Podlaskiej trwa od przełomu czerwca i lipca. Marek Sobolewski, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego i lekarz pracujący w tym regionie nie ma wątpliwości: to efekt nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa epidemiologicznego i nieuzasadnionej wiary, że najgorsze za nami. Oby nie było jeszcze przed nami.

Na początku lata ludzie przestali się bać koronawirusa i życie wróciło do normy. Imprezy rodzinne, nabożeństwa kościelne, wizyty krewnych z całego kraju, do tego odpuszczenie zasad bezpieczeństwa w sklepach, restauracjach, u fryzjerów, itd. – na skutki nie trzeba było długo czekać.

- Chorują osoby w wieku dojrzałym, ale także 30-40-latkowie – mówi Marek Sobolewski. – W niektórych wioskach zainfekowane są całe wielopokoleniowe rodziny. Gdyby skalę problemu w naszym powiecie przełożyć na skalę kraju, byłby to dramat, żadna służba zdrowia by sobie z tym nie poradziła.

Marek Sobolewski podkreśla, że miejscowa przychodnia POZ jednak sobie radzi, głównie dzięki sprawnie działającemu systemowi teleporad. Pacjenci, u których z wywiadu przeprowadzonego telefonicznie wynika podejrzenie zakażenie koronawirusem, kierowani są do szpitala zakaźnego lub sanepidu. U większości z nich w ostatnich tygodniach zakażenie się potwierdza. Oznacza to, że – jak dotąd – żaden z zakażonych nie przekroczył progu przychodni, stwarzając zagrożenie dla personelu i innych pacjentów. Dodatkowym zabezpieczeniem jest organizacja pracy samego personelu. Został on podzielony na dwie ekipy, które się ze sobą nie kontaktują, pracując w innych godzinach. Gdyby doszło do zakażenia lekarza czy pielęgniarki z jednej z tych grup, druga mogłaby przejąć jej obowiązki. W ten sposób konieczna kwarantanna części personelu nie spowodowałaby zamknięcia całej przychodni. W tej chwili działa ona – jak na warunki epidemii - normalnie, choć pojawiają się nieoczekiwane problemy ze strony pacjentów.

- Wielu z tych, których zapraszamy na badanie, odmawia wizyty ze strachu przed zakażeniem – mówi Marek Sobolewski. – Dotyczy to nie tylko przychodni POZ. Mamy sygnały, że wiele osób z objawami COVID-19 nie zgadza się na badania potwierdzające zakażenie. Jak sami mówią, wolą umrzeć wszyscy razem w domu niż iść do szpitala.
Po kilku tygodniach luzu, w tym regionie wrócił strach. Marek Sobolewski przestrzega, że to samo może się wkrótce zdarzyć wszędzie – nie tylko z powodu wakacyjnego rozprężenia, ale także na skutek powrotu dzieci do szkół we wrześniu. Konieczne jest zatem dalsze restrykcyjne przestrzegane żelaznych zasad bezpieczeństwa (dystans społeczny, maseczki, higiena rąk). Ważne jest także to, by nie lekceważyć choroby wywołanej przez koronawirusa, której jak pokazują kolejne doświadczenia, nie można porównywać z przeziębieniem. O nowym koronawirusie wciąż przecież nie wiemy wszystkiego.

- Nawet, jeśli większość przechodzi infekcję lekko, to przecież nie znamy odległych następstw COVID-19. Jak bardzo mogą być one poważne, dowiemy się zapewne dopiero za kilka lat. Tym bardziej nie warto ryzykować swoim lekkomyślnym zachowaniem – dodaje Marek Sobolewski.




ZWIĄZKI      LINKI      PARTNERZY      REKLAMA      KONTAKT