Narzędziem jakim jest widelec można zjeść pierogi albo wydłubać oko. Nie oznacza to wszak, że należy zakazać używania widelca. Podobnie rzecz ma się z teleporadą. Używana właściwie upraszcza komunikację, redukuje niepotrzebne i uciążliwe dla pacjentów wizyty w przychodni, skraca okres oczekiwania na poradę, pozostawia więcej czasu dla tych, którzy muszą być zbadani osobiście. Z obawy, że teleporada może być używania w sposób nienależyty, Pan Minister postanowił zlikwidować narzędzie. Tu warto zwrócić uwagę, że jedzenie pierogów bez widelca jest znacznie utrudnione. W imię poprawy dostępności wydłużą się kolejki w przychodniach, a pacjent, który chciałby zapytać o dietę w dnie moczanowej, lub co może zażyć w razie bólu po szczepieniu przeciwko COVID-19, będzie musiał się pofatygować do przychodni. Nawet wtedy, kiedy ma poważne problemy z poruszaniem się.
Parę lat temu zdarzyła się na Lubelszczyźnie pewna historia. Jedna z przychodni miała filię. Filia obejmowała opieką niewielki teren wiejski zamieszkały w większości przez starsze osoby, którym przemieszczanie dodatkowo utrudniał brak komunikacji publicznej. Lekarz przyjmujący codziennie w filii na miejscu był dla nich rewelacyjnym rozwiązaniem. Jednak lekarz mógł przyjmować w filii tylko do 13.00. NFZ wystosował pismo do przychodni z żądaniem, by w imię zwiększenia dostępności do świadczeń filia była czynna do godziny 15.00. Tłumaczenia, że nie jest to możliwe z powodów organizacyjnych, a czas między 08.00 a 13.00 zdecydowanie wystarcza do zaspokojenia potrzeb pacjentów, na nic się nie zdały. W imię zwiększenia dostępności pacjentów do świadczeń przychodnia została zmuszona do zamknięcia fili.
Hasło poprawy dostępności do świadczeń coraz częściej gości w wypowiedziach Ministra Zdrowia. W imię tej szczytnej idei zlikwiduje teleporady i pozbawi pacjentów ich przychodni nie zawierając z nimi umów od 01.07. 2021. Historia lubi się powtarzać?
Małgorzata Stokowska-Wojda
Lekarz rodzinny z Lubelszczyzny


