Lekarze nadal kierują na testy, formularz ich nie zastąpi

Wypełniając formularz, należy odpowiedzieć m.in. na pytanie, czy miało się bezpośredni kontakt z osobą zakażoną wirusem SARS-CoV-2 i czy zaobserwowano u siebie objawy, które mogą wskazywać na zakażenie. W pierwotnej wersji, żeby otrzymać tą drogą kwalifikację do skierowania na test, trzeba było spełnić jednocześnie wiele kryteriów. Zdaniem lekarzy – zbyt wiele, bo zakażenie koronawirusem objawia się w bardzo różnorodny sposób, niejednokrotnie też występują symptomy pojedyncze. Po uwagach Porozumienia Zielonogórskiego ankieta została poprawiona. Od wtorku kategorycznym wskazaniem testu przestała być utrata węchu i smaku, która nie towarzyszy najczęściej zakażeniu brytyjskim wariantem koronawirusa.

Według ministra zdrowia, wprowadzenie możliwości uzyskania skierowania na test on-line ma na celu odciążenie podstawowej opieki zdrowotnej.
-Na razie nie zauważyłam tego w swojej przychodni – mówi Joanna Zabielska -Cieciuch, lekarka rodzinna z Białegostoku, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego. – Większość pacjentów nie przychodzi do lekarza po test, ale z powodu złego samopoczucia czy objawów infekcji. Potrzebują porady lekarskiej i zwolnienia z pracy, a wielu z nich jest zdziwionych, gdy dowiaduje się, że konieczne jest wykonanie testu. Przy tak dużej różnorodności objawów, z jakimi mamy do czynienia w przypadku COVID-19, test jest jedynym sposobem na odróżnienie infekcji wywołanej koronawirusem od jakiejkolwiek innej. Jeden z wielu przykładów z mojej praktyki: pacjent, skierowany na test, miał tylko chrypkę. Okazało się, że test jest dodatni.

Joanna Zabielska-Cieciuch dodaje, że możliwość uzyskania skierowania na wymaz poprzez formularz jest nowością, nie wszyscy pacjenci o niej wiedzą. Może z czasem będzie on częściej wykorzystywany, ale z pewnością nie zastąpi konsultacji lekarskiej.