Polski system ochrony zdrowia pilnie potrzebuje planu działania na czas kryzysu

W obliczu rosnących napięć geopolitycznych, wojny za wschodnią granicą oraz coraz częstszych zagrożeń infrastrukturalnych i cybernetycznych pytanie o gotowość polskiego systemu ochrony zdrowia do działania w sytuacjach kryzysowych staje się jednym
z najważniejszych wyzwań dla bezpieczeństwa państwa. Bezpieczeństwo zdrowotne jest jego integralną częścią, bez sprawnie działającego systemu opieki nie da się utrzymać stabilności społecznej ani realnie chronić obywateli.

Federacja Porozumienie Zielonogórskie zwraca uwagę, że mimo licznych debat i publicznych deklaracji nadal brakuje spójnych procedur określających, jak ma funkcjonować podstawowa opieka zdrowotna w warunkach nadzwyczajnych.

System ochrony zdrowia musi być gotowy nie tylko na czas pokoju

Współczesne bezpieczeństwo zdrowotne nie dotyczy wyłącznie przygotowania na konflikt zbrojny. To również zdolność do utrzymania ciągłości świadczeń podczas awarii energetycznych, cyberataków, katastrof naturalnych, epidemii czy zakłóceń logistycznych. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa od kilku lat publikuje poradniki dla obywateli dotyczące przygotowania na kryzys i wojnę, obejmujące m.in. zalecenia ewakuacyjne i utrzymanie zapasów.

Jednocześnie eksperci międzynarodowi i instytucje takie jak WHO wskazują, że odporność systemu ochrony zdrowia powinna opierać się na zdolności do utrzymania podstawowych świadczeń również w czasie poważnych zagrożeń.

W ocenie Federacji Porozumienie Zielonogórskie Polska nadal nie stworzyła kompleksowego modelu działania dla placówek ochrony zdrowia na wypadek kryzysu.

Brakuje procedur, podziału kompetencji i jasnych decyzji

Jak podkreślają przedstawiciele środowiska medycznego, jednym z głównych problemów jest dziś brak spójnego modelu działania i jasno określonych ról w sytuacjach kryzysowych.

Dziś próbujemy przygotowywać się do sytuacji kryzysowych, nie wiedząc, kto za co odpowiada
i jak ma działać system. W efekcie powstają rozwiązania, które dobrze wyglądają na papierze, ale w praktyce są niewykonalne
– mówi Marek Sobolewski, specjalista medycyny rodzinnej, ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Ekspert dodaje, że problem widać już na poziomie organizacyjnym – zdarza się, że jeden lekarz jednocześnie figuruje jako osoba przewidziana do realizacji świadczeń zdrowotnych, objęta obowiązkami administracyjnymi i wskazana do działań związanych z bezpieczeństwem państwa. Na papierze wszystko się zgadza, ale w praktyce jedna osoba nie może być w kilku miejscach jednocześnie.

Bez POZ nie da się utrzymać ciągłości opieki

Podstawowa opieka zdrowotna jest pierwszym i najważniejszym ogniwem kontaktu pacjenta
z systemem ochrony zdrowia. To właśnie POZ w pierwszej kolejności przejmuje ciężar opieki nad pacjentami przewlekłymi, seniorami oraz osobami wymagającymi stałego leczenia.

Zakłócenie pracy POZ w sytuacji kryzysowej mogłoby szybko doprowadzić do przeciążenia całego systemu i utraty dostępu do podstawowych świadczeń dla milionów pacjentów.

Dlatego przygotowanie państwa do kryzysu musi obejmować nie tylko sektor szpitalny czy ratownictwo, ale również realne zabezpieczenie funkcjonowania placówek ambulatoryjnych.

Potrzebne są działania systemowe

Federacja Porozumienie Zielonogórskie od pewnego czasu zabiega o rozpoczęcie systemowych prac nad stworzeniem jasnego modelu współpracy administracji państwowej z przedstawicielami ochrony zdrowia, obejmującego:

  • określenie roli POZ w sytuacjach kryzysowych,
  • stworzenie przejrzystej struktury decyzyjnej i komunikacyjnej,
  • opracowanie procedur ciągłości działania placówek medycznych,
  • zabezpieczenie infrastruktury energetycznej i cyfrowej ochrony zdrowia,
  • uporządkowanie zasad wykorzystania kadr medycznych w czasie kryzysu.

Gotowość państwa nie powstaje w chwili wystąpienia zagrożenia. Buduje się ją wcześniej – poprzez planowanie, procedury i współpracę z tymi, którzy w praktyce będą odpowiadać za bezpieczeństwo obywateli.