– System e-skierowań działa analogicznie do e-recepty – tłumaczy wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Wojciech Pacholicki. – Lekarz wystawia skierowanie poprzez platformę P1, a pacjent otrzymuje kod, który łącznie z numerem PESEL jest podstawą do rejestracji w poradni specjalistycznej. Dokładnie tak, jak przy e-recepcie: po podaniu kodu z nr PESEL aptekarz widzi w systemie, jakie leki ma wydać konkretnemu pacjentowi. O ile jednak w aptekach nie ma z tym na ogół problemu, o tyle z naszych doświadczeń wynika, że część, i to spora, poradni AOS nie jest gotowa do odbioru e-skierowań. Pacjenci, którzy przy sprawnie działającym systemie, mogliby rejestrować się do specjalisty przez telefon, są odsyłani z powrotem do przychodni POZ po skierowanie papierowe.
Wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego dodaje, że większość lekarzy rodzinnych na razie robi pacjentom wydruki przy wystawianiu e-skierowań. Jest to wygodne zwłaszcza dla starszych ludzi, którzy mogą mieć kłopot z zapamiętaniem kodu. Jednak wydruk to nie to samo co skierowanie papierowe.
– Dochodzi do absurdalnych sytuacji, gdy w poradni AOS kwestionuje się takie wydruki i domaga się skierowania tradycyjnego – mówi Wojciech Pacholicki. – Pacjenci są zdezorientowani, a przecież system miał przede wszystkim im ułatwić rejestrację do specjalistów.
Nie wiadomo, jaka jest skala tego problemu w całym kraju, ale można przypuszczać, że niemała – Wojciech Pacholicki jest lekarzem rodzinnym w Radomiu i ocenia, że w jego mieście blisko połowa poradni AOS nie radzi sobie z e-skierowaniami.

