WHO chce zwrócić uwagę na problem, podejmując m.in. kampanię informacyjną. Porozumienie Zielonogórskie wyprzedza pod tym względem WHO o kilka lat – lekarze rodzinni zrzeszeni w Federacji od dawna realizują prozdrowotne działania w ramach „”Szkoły Cukrzycy””. Robią to społecznie, na własny koszt, poza pracą w przychodniach. Przynosi to konkretne efekty, choć jest niewidoczne we wszelkich oficjalnych statystykach. „”Szkoła Cukrzycy”” to jedno z tych przedsięwzięć, które dowodzą, jak niesprawiedliwe bywają zarzuty pod adresem lekarzy rodzinnych o brak działań profilaktycznych.
– Do zorganizowania „”Szkoły Cukrzycy”” potrzebna jest tylko chęć i determinacja doktora – zapewnia dr Małgorzata Stokowska-Wojda, lekarka rodzinna z Porozumienia Zielonogórskiego, która od pięciu lat jest zaangażowana w te działania w Łaszczowie na Lubelszczyźnie, gdzie prowadzi praktykę. – Trzeba mieć dostęp do sali i rzutnika, co jest możliwe nawet na „”zabitej”” wsi. Sama korzystam z uprzejmości dyrekcji miejscowej szkoły, która udostępnia nam miejsce na comiesięczne zajęcia. Moi pacjenci są tak przyzwyczajeni do tej „”szkoły””, że nawet gdybym chciała, trudno byłoby mi się wycofać. Niektórzy z własnej woli „”powtarzają”” rok, bo chcą dowiedzieć się jeszcze więcej.
Małgorzata Stokowska-Wojda uważa, że tak prowadzona oświata prozdrowotna przynosi efekty, które trudno zmierzyć, ale które mogą przełożyć się na zmianę nawyków w całej rodzinie, a nie tylko wśród uczestników zajęć.
– Rosnącym problemem jest cukrzyca typu 2 wśród dzieci – przypomina lekarka. – Zwykle wiąże się ona z nadwagą i brakiem ruchu. Gdy naszą „”studentką”” jest babcia, która dowiedziała się o zagrożeniach, istnieje większa szansa, że swojemu otyłemu wnukowi nie kupi pizzy czy batonika. Ważne jest także to, że zasady omawiane na zajęciach, w rzeczywistości wykraczają poza profilaktykę cukrzycy i dotyczą wielu innych chorób.
W skuteczności tego typu działań nie bez znaczenia jest fakt, że uczestnicy zajęć zdobywają wiedzę od „”swojego”” doktora, którego znają od lat i który niejednokrotnie leczy już trzecie pokolenie w okolicy. W takiej sytuacji łatwiej o autorytet i zaufanie.
Według danych WHO niemal 350 mln osób na całym świecie cierpi na cukrzycę – chorobę przewlekłą, do której dochodzi, gdy organizm nie wytwarza wystarczającej ilości insuliny lub nie jest w stanie skutecznie wykorzystywać własnej insuliny w procesie metabolizmu cukrów pochodzących ze spożywanej żywności. W 2012 r. cukrzyca była bezpośrednią przyczyną około 1,5 mln. zgonów na świecie, z których 80% miało miejsce w państwach o niskich i średnich dochodach.

